![]() |
| Tu Zosia sprawdza uzębienie Leny |
Odwzajemniam to zainteresowanie uśmiechami. Moja koleżanka Zocha, jest bardziej delikatna i o piaskownicy nie chce słyszeć. Ja tam piasek lubię. Nie lubię też samotności. W domu chodzę za mamą, lub Majką krok w krok. Gdy już jestem zmęczona tym przemieszczaniem, to się złoszczę. Ciężko jest chodzić na czworakach i nieść coś w rączce (chlebek, łyżeczka itp...). Gdy już jestem rozgniewana, ale jeszcze nie chce mi się płakać mówię "dzidziadziadziadzia...", albo "tititititi". Gdy jestem w dobrym nastroju to próbuję rozśmieszyć wszystkich mówiąc " loodyloody...", do tego wyciągam tak śmiesznie jęzor i jestem cała mokra. Ten ślinotok jest też spotęgowany tym, że przebiły mi się kolejne zęby. Wszyscy się nimi zachwycają, więc chętnie się nimi chwalę.



