czwartek, 21 marca 2013

Wiadomości ze Świata i z domu

Dziś będą wieści wieści ze Świata (ale nie tylko), których byłam świadkiem. Wszystko przez to, że mam problemy z zasypianiem. Gdy już Lenka zaśnie często zaczynam wędrówki, a to do łazienki, a to coś mnie boli, albo próbuję mamę namówić by pozwoliła mi pooglądać z nią film. Udaje się rzadko, mama twierdzi, że jest zbyt późno. Ja myślę że ona nie znosi mojego gadulstwa. Bo ja zadaję dużo pytań i jej się to nie podoba. Ostatnio przydreptałam z wymyśloną wcześniej sprawą, a tu proszę mama sama mnie zaprasza przed telewizor, mimo późnej pory. Okazało się, że wybrali nowego papieża. Usiadłam i patrzyłyśmy w telewizor, a mama była jakaś taka rozgadana. Opowiedziała mi o tym jak się wybiera papieża, o czarnym i białym dymie. Nawet pokazała ten drugi bo go też pokazywali. Ja podzieliłam się z mamą tym, że dzień wcześniej widziałam z mojego okna czarny dym. Wypytałam też mamę o Jana Pawła II, bo go kiedyś widziałam w telewizji. Później podziwiałam piękne okno i jeszcze piękniejsze zasłony, na które ciągle były robione zbliżenia. Tam miał się pojawić ten nowy papież. Później rozwinęli piękny dywan, a orkiestra zagrała smutną piosenkę. Mama nie wiedziała dlaczego jest smutna, a gdy spytałam czemu ten papież jest ubrany, a nie na golasa kazała zadzwonić do taty. Tata ochoczo mnie wysłuchał, ale nie zdążył mi opowiedzieć bo koniecznie musiałam mu opowiedzieć o mojej nowej szczoteczce do zębów i innych jeszcze ważniejszych sprawach.  
Tyle z dużego świata, a teraz coś z naszego małego domowego życia. Mama podjęła kolejną próbę nocnikowania Lenki. Tym razem się zawzięła i już od tygodnia mamy powódź w domu. Nie poddała się nawet, gdy tata po powrocie z pracy stwierdził że to nie ma sensu. Ja myślę inaczej, bo jednak po za zasikanymi ubraniami i kałużami w domu, są pewne sukcesy. Lena robi kupę na nocnik, z sikami też jest coraz lepiej. Tylko, że woła za późno i nim rodzicom uda się ją wysadzić to już jest po wszystkim. Mama oczywiście pyta ją co jakiś czas o siku, ale ona mówi, że nie. Czasami ich nabiera i woła "mamo, siiiiiiku", mama biegnie do niej, a ona się śmieje i mówi "nie". Teraz przejdę do spraw pogodowych. Dziś powinna przyjść wiosna, a jutro powinniśmy topić marzannę. Niestety coś u góry nawaliło, gdyż tu na dole leży gruba warstwa śniegu. Niby dziś słonko próbuję się jej pozbyć, ale mam pewne wątpliwości czy mu się to uda.


Nowe słówka Leny:
boje - boję się
baje- chcę oglądać bajki
cien- cień
dien- dzień (chyba gdy odsłaniamy rolety  robi się jasno)
bal- bal
mul- mur
A pij Moja Maju- Ah śpij kochanie 
pepłe- ciepłe
 
Szczyt oszczędności:
Mama zmieniała pieluchę Lenie (to już jakiś czas temu) i wycierała jej pupę (nie powiem z czego). Lenka domagała się chusteczek (a ona umie się tak domagać, że trudno jej odmówić) więc mama jej jedną dała. Lenka pomagała mamie wycierać się, a później przetarła sobie buzię.


Szczyt dorosłości:
Mama obiecała mi ścienne naklejki, pech chciał że były tylko z Hana Mothana. Mama mi tłumaczyła, że to dla starszych dzieci:
-To ile trzeba mieć lat, żeby oglądać ten film?
-Może 10, albo 13. Sama nie wiem, bo nie oglądałam tego filmu.
-Mamo, ale 13 lat to już dorosły ludź.

Wpływ rówieśników:
Byliśmy na meczu Mikołaja (mojego kuzyna). Wszyscy byli zajęci oglądaniem biegających chłopców (i dwóch dziewczyn) za piłką. Ja w tym czasie biegałam z małymi dziewczynkami (były młodsze i starsze) po holu. W końcu przybiegłam do rodziców bo zgłodniałam. Dostałam banana, którego chętnie zjadłam. Po paru minutach znowu przybiegam:
- Mamo, czy mogłabym dostać coś do jedzenia?
- Jadłaś przecież banana.
- Tak mamo, ale wszyscy jedzą coś niezdrowego i tylko ja jadłam coś zdrowego.



Po powrocie taty:
Budujemy z drewnianych klocków i klocków DUPLO.
Ja: Tato pobaw się ze mną.
Tata: No przecież się bawię.- odpowiada tata zajęty swoją budowlą
Ja: Tato, ty się bawisz sam.




sobota, 9 marca 2013

My kobietki trzy co robimy grrr

foto
Początek lub koniec, a także środek miesiąca oznacza jedno, wyjazd albo powrót taty. Obecnie w każdy pierwszy dzień miesiąca zostajemy z mamą same w domu. Wtedy w nasze życie wkrada się rutyna. Nie oznacza to nudy, ale że nie będzie przez ten czas dalszych wypraw. Natomiast spodziewać się możemy spacerów. Oczywiście wszystko to zależy od pogody. Niedawno na chwilę zagościła u nas wiosna. Przez trzy dni świeciło słonko i mogłyśmy długo spacerować. Nawet odwiedziłyśmy kilka placów zabaw. Ponieważ Maja jeszcze nie wróciła po feriach do przedszkola dlatego mam towarzystwo i wcale, a wcale się nie nudzę. Mama za to zaczyna narzekać. Wszystko przez to, że ja we wszystkim chcę naśladować moją starszą siostrę. Niestety ciągle zapominam, że co wolno Majce nie zawsze mi wychodzi na zdrowie. A Majka non stop gdzieś się wspina, gdzieś skacze. Mama ciągle ją prosi i błaga, ale niestety (dla mamy) do niej to nie dociera. Więc mama krzyczy, złości się i denerwuje. My w końcu przestajemy bo już lepiej więcej jej nie drażnić. Potem mama rozmawia i tłumaczy Majce (jej zawsze się obrywa) czemu tak nie można i dlaczego się tak zdenerwowała. Maja obiecuje, ale chwilę potem wpada na inny szatański pomysł. My mamę doprowadzamy do nerwów, a do tego przebija mi się kolejny ząbek i jestem rozdrażniona. Gdy tylko moja starsza siostra bierze coś w ręce ja pragnę to mieć. Nie proszę, a zaczynam jęczeć i płakać, a mama załamuje ręce i próbuje mi tłumaczyć, że Maja mi za chwilę da. Ile to ta chwila może trwać?? Jak długo mogę czekać?? Więc jęczę i płaczę, co czasami cieszy Majkę, a mamę doprowadza do szału. Po tej "chwili" najczęściej osiągam cel, ale wtedy Maja wtedy wchodzi na np. łóżko i skacze. Więc ja za nią i mama znowu w nerwach. Najbezpieczniej jest jak się bawimy np. klockami. Wtedy mama się nie złości bo klocków jest dużo, a zabawa na podłodze jest bezpieczna. Za to Maja się złości gdy jej coś popsuję. Lubię też zabawę w chowanego. Maja się chowa i wydaje śmieszne odgłosy, a ja jej szukam. Czasami ja chowam się z Mają i szuka nas mama. Bezpieczne i miłe jest też oglądanie książeczek i telewizora. Ten ostatni pomysł mama wykorzystuje najczęściej gdy robi śniadanie i kolacje. Ja i tak co chwilę przybiegam do kuchni krzycząc "am, am" albo "tić". Oczywiście robię to tak przekonywująco,  że zawsze wracam do Majki z jakąś zdobyczą. Często jesteśmy takie głodne, że kanapki zostawiamy. Nie gardzimy za to parówkami i jajecznicą. Kąpiel i kładzenie do łóżek jest bardzo przyjemne. Chociaż czasami mama też się denerwuje. Czyta nam książkę, a ja do póki piję mleko to jestem cicho. Później często robię sobie przerwę i zaczynam gadać i wyjmować zabawki (które stoją na półce obok mojego łóżka). Gdy gadam mama stara się czytać głośniej. Gorzej ma Majka, bo jak ona nie słucha to mama mówi, że w takim razie idzie do swoich spraw. Wtedy się trochę denerwuje, że słuchają ją tylko ściany. Więc wtedy Maja zaczyna płakać i prosić i mama oczywiście zostaje. Lecz gdy Maja dalej nie słucha mama mówi "dobranoc dziewczynki"  i wychodzi. Jak jestem śpiąca to idę spać, a gdy mam jeszcze siłę to wołam "Mamu, oć tu!". Gdy wołanie zawodzi to zaczynam płakać. Najlepiej płakać tak jakby coś nas bolało wtedy na pewno przyjdzie. Ja już mam wprawę i tylko jak Maja mnie rozśmiesza to mi nie wychodzi. Zaczęłam pisać o spacerach i nie skończyłam. Bardzo spodobało mi się na placach zabaw. Najlepszy jest konik jak się huśtamy z Mają. Ona tak robi że pupa mi podskakuje i mnie to bardzo bawi. Podoba mi się też piaskownica, ale tam trzeba pamiętać żeby wziąć jakieś zabawki. Wesoła sprawa jest też ze zjeżdżalnią i karuzelą. Co tu dużo gadać, niechętnie wracałam do domu. Oczywiście buntowałam się jak mogłam, krzyczałam, płakałam, ale wszystko na nic. Lubię też chodzić do biblioteki. Mama mnie tam czasem zabiera gdy idzie z Mają wymienić książki. Bardzo fajne miejsce. Pani wyciąga nam taką wielką kolorową walizkę z zabawkami, albo daje kolorowanki i kredki. Ostatnio nawet dała pisaki, a tego mama w domu nie pozwala. Chyba dlatego, że ja uwielbiam malować siebie (ale czasami też inne rzeczy ostatnio lustro i prześcieradło). Oczywiście jak tylko dostałam flamaster, a mama pomagała w czymś Majce to ja fiku miku i już sobie usteczka posmarowałam. Na szczęście na brązowo i wyglądałam jakbym miała brudną buzię od czekolady. Na koniec dostałyśmy po lizaku. Wyszłam z  biblioteki tylko dlatego, że mama obiecała jeszcze huśtawki. Ostatnio polubiłam rozmowy przez telefon. Wiecie mama gada, Maja gada z tatą, babcią, ciocią, dziadkiem. To i ja stwierdziłam, że mogę. Biorę telefon do ucha i urządzam sobie wędrówki po mieszkaniu i opowiadam:
-Alo, Alo Baba? Baba, baba
- Maja but (Maja włożyła buty i poszła)
-Dyń dyń dyń (Krecik dzwoni dzwoneczkiem) 
-Ta, ta
-Maja cyk, cyk (Mają włączyła światło)
I takie różne ciekawostki opowiadam, które rozumie tylko mama bo widzi na co akuratnie patrzę. Najpierw mama była dumna, że tak pięknie rozmawiam ze wszystkimi. Niestety teraz już nie jest. Gdy tylko widzę, że mama rozmawia to krzyczę i płaczę "alo, alo" i przykładam rączkę do ucha. Najbardziej mnie boli gdy Maja rozmawia, a ja nie. Wtedy muszę narobić hałasu i fiku miku telefon jest mój. Od paru dni mama rozmawia ze strasznym panem, a ja z nim nie chcę gadać bo on robi "łaaa".
Opowiem jeszcze jak to się ostatnio z mamą dogadałam. Zaczęło się od tego, że malowałyśmy farbami. Mama zapobiegawczo zostawiła mnie w samej pieluszce. Później wsadziła nas do wanny i umyła, ubrała. Oczywiście wcześniej posprzątała farbki i rozlaną wodę. Po kąpieli nalała nam soku i zabrała się za naleśniki (na życzenie Majki). Ja rozlałam sok na siebie i łóżko. Mama mnie rozebrała i stwierdziła, że bezpieczniej będzie dla nowej piżamki jak mi ją włoży po kolacji. Mama wróciła do robienia, a ja jedzenia naleśników. Po kilku minutach przychodzę do kuchni:
- Mamo tutu (i pokazuję na brzuszek)
- Boli Cię brzuszek?? -spytała zdziwiona mama  
- Nie mamo. Tutu miau, maiu (pokazuję na brzuszek)
- Masz kota w brzuchu? - pyta inteligentnie mama
- Niee mamoo. Tutu miau, miau. Maja tutu (pokazuję na brzuszek, później na stopy)
- Ubrać Ci piżamkę??
- Taaa mamo (należały się jej brawa)

Miau, miau dlatego że w ciągu dnia miałam podkoszulek z kotkiem