My kobietki trzy co robimy grrr
Początek lub koniec, a także środek miesiąca oznacza jedno, wyjazd albo powrót taty. Obecnie w każdy pierwszy dzień miesiąca zostajemy z mamą same w domu. Wtedy w nasze życie wkrada się rutyna. Nie oznacza to nudy, ale że nie będzie przez ten czas dalszych wypraw. Natomiast spodziewać się możemy spacerów. Oczywiście wszystko to zależy od pogody. Niedawno na chwilę zagościła u nas wiosna. Przez trzy dni świeciło słonko i mogłyśmy długo spacerować. Nawet odwiedziłyśmy kilka placów zabaw. Ponieważ Maja jeszcze nie wróciła po feriach do przedszkola dlatego mam towarzystwo i wcale, a wcale się nie nudzę. Mama za to zaczyna narzekać. Wszystko przez to, że ja we wszystkim chcę naśladować moją starszą siostrę. Niestety ciągle zapominam, że co wolno Majce nie zawsze mi wychodzi na zdrowie. A Majka non stop gdzieś się wspina, gdzieś skacze. Mama ciągle ją prosi i błaga, ale niestety (dla mamy) do niej to nie dociera. Więc mama krzyczy, złości się i denerwuje. My w końcu przestajemy bo już lepiej więcej jej nie drażnić. Potem mama rozmawia i tłumaczy Majce (jej zawsze się obrywa) czemu tak nie można i dlaczego się tak zdenerwowała. Maja obiecuje, ale chwilę potem wpada na inny szatański pomysł. My mamę doprowadzamy do nerwów, a do tego przebija mi się kolejny ząbek i jestem rozdrażniona. Gdy tylko moja starsza siostra bierze coś w ręce ja pragnę to mieć. Nie proszę, a zaczynam jęczeć i płakać, a mama załamuje ręce i próbuje mi tłumaczyć, że Maja mi za chwilę da. Ile to ta chwila może trwać?? Jak długo mogę czekać?? Więc jęczę i płaczę, co czasami cieszy Majkę, a mamę doprowadza do szału. Po tej "chwili" najczęściej osiągam cel, ale wtedy Maja wtedy wchodzi na np. łóżko i skacze. Więc ja za nią i mama znowu w nerwach. Najbezpieczniej jest jak się bawimy np. klockami. Wtedy mama się nie złości bo klocków jest dużo, a zabawa na podłodze jest bezpieczna. Za to Maja się złości gdy jej coś popsuję. Lubię też zabawę w chowanego. Maja się chowa i wydaje śmieszne odgłosy, a ja jej szukam. Czasami ja chowam się z Mają i szuka nas mama. Bezpieczne i miłe jest też oglądanie książeczek i telewizora. Ten ostatni pomysł mama wykorzystuje najczęściej gdy robi śniadanie i kolacje. Ja i tak co chwilę przybiegam do kuchni krzycząc "am, am" albo "tić". Oczywiście robię to tak przekonywująco, że zawsze wracam do Majki z jakąś zdobyczą. Często jesteśmy takie głodne, że kanapki zostawiamy. Nie gardzimy za to parówkami i jajecznicą. Kąpiel i kładzenie do łóżek jest bardzo przyjemne. Chociaż czasami mama też się denerwuje. Czyta nam książkę, a ja do póki piję mleko to jestem cicho. Później często robię sobie przerwę i zaczynam gadać i wyjmować zabawki (które stoją na półce obok mojego łóżka). Gdy gadam mama stara się czytać głośniej. Gorzej ma Majka, bo jak ona nie słucha to mama mówi, że w takim razie idzie do swoich spraw. Wtedy się trochę denerwuje, że słuchają ją tylko ściany. Więc wtedy Maja zaczyna płakać i prosić i mama oczywiście zostaje. Lecz gdy Maja dalej nie słucha mama mówi "dobranoc dziewczynki" i wychodzi. Jak jestem śpiąca to idę spać, a gdy mam jeszcze siłę to wołam "Mamu, oć tu!". Gdy wołanie zawodzi to zaczynam płakać. Najlepiej płakać tak jakby coś nas bolało wtedy na pewno przyjdzie. Ja już mam wprawę i tylko jak Maja mnie rozśmiesza to mi nie wychodzi. Zaczęłam pisać o spacerach i nie skończyłam. Bardzo spodobało mi się na placach zabaw. Najlepszy jest konik jak się huśtamy z Mają. Ona tak robi że pupa mi podskakuje i mnie to bardzo bawi. Podoba mi się też piaskownica, ale tam trzeba pamiętać żeby wziąć jakieś zabawki. Wesoła sprawa jest też ze zjeżdżalnią i karuzelą. Co tu dużo gadać, niechętnie wracałam do domu. Oczywiście buntowałam się jak mogłam, krzyczałam, płakałam, ale wszystko na nic. Lubię też chodzić do biblioteki. Mama mnie tam czasem zabiera gdy idzie z Mają wymienić książki. Bardzo fajne miejsce. Pani wyciąga nam taką wielką kolorową walizkę z zabawkami, albo daje kolorowanki i kredki. Ostatnio nawet dała pisaki, a tego mama w domu nie pozwala. Chyba dlatego, że ja uwielbiam malować siebie (ale czasami też inne rzeczy ostatnio lustro i prześcieradło). Oczywiście jak tylko dostałam flamaster, a mama pomagała w czymś Majce to ja fiku miku i już sobie usteczka posmarowałam. Na szczęście na brązowo i wyglądałam jakbym miała brudną buzię od czekolady. Na koniec dostałyśmy po lizaku. Wyszłam z biblioteki tylko dlatego, że mama obiecała jeszcze huśtawki. Ostatnio polubiłam rozmowy przez telefon. Wiecie mama gada, Maja gada z tatą, babcią, ciocią, dziadkiem. To i ja stwierdziłam, że mogę. Biorę telefon do ucha i urządzam sobie wędrówki po mieszkaniu i opowiadam:
-Alo, Alo Baba? Baba, baba
- Maja but (Maja włożyła buty i poszła)
-Dyń dyń dyń (Krecik dzwoni dzwoneczkiem)
-Ta, ta
-Maja cyk, cyk (Mają włączyła światło)
I takie różne ciekawostki opowiadam, które rozumie tylko mama bo widzi na co akuratnie patrzę. Najpierw mama była dumna, że tak pięknie rozmawiam ze wszystkimi. Niestety teraz już nie jest. Gdy tylko widzę, że mama rozmawia to krzyczę i płaczę "alo, alo" i przykładam rączkę do ucha. Najbardziej mnie boli gdy Maja rozmawia, a ja nie. Wtedy muszę narobić hałasu i fiku miku telefon jest mój. Od paru dni mama rozmawia ze strasznym panem, a ja z nim nie chcę gadać bo on robi "łaaa".
Opowiem jeszcze jak to się ostatnio z mamą dogadałam. Zaczęło się od tego, że malowałyśmy farbami. Mama zapobiegawczo zostawiła mnie w samej pieluszce. Później wsadziła nas do wanny i umyła, ubrała. Oczywiście wcześniej posprzątała farbki i rozlaną wodę. Po kąpieli nalała nam soku i zabrała się za naleśniki (na życzenie Majki). Ja rozlałam sok na siebie i łóżko. Mama mnie rozebrała i stwierdziła, że bezpieczniej będzie dla nowej piżamki jak mi ją włoży po kolacji. Mama wróciła do robienia, a ja jedzenia naleśników. Po kilku minutach przychodzę do kuchni:
- Mamo tutu (i pokazuję na brzuszek)
- Boli Cię brzuszek?? -spytała zdziwiona mama
- Nie mamo. Tutu miau, maiu (pokazuję na brzuszek)
- Masz kota w brzuchu? - pyta inteligentnie mama
- Niee mamoo. Tutu miau, miau. Maja tutu (pokazuję na brzuszek, później na stopy)
- Ubrać Ci piżamkę??
- Taaa mamo (należały się jej brawa)
Miau, miau dlatego że w ciągu dnia miałam podkoszulek z kotkiem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz