Wyobraźcie sobie, że dawno temu pewien pan napisał o mnie wiersz. Oto on:
Jan Brzechwa-KŁAMCZUCHA
"Proszę pana, proszę pana,
Zaszła u nas wielka zmiana:
Moja starsza siostra Bronka
Zamieniła się w skowronka,
Siedzi cały dzień na buku
I powtarza: kuku, kuku!"
"Pomyśl tylko, co ty pleciesz!
To zwyczajne kłamstwa przecież."
"Proszę pana, proszę pana,
Rzecz się stała niesłychana:
Zamiast deszczu u sąsiada
Dziś padała oranżada,
I w dodatku całkiem sucha."
"Fe, nieładnie! Fe, kłamczucha!"
"To nie wszystko, proszę pana!
U stryjenki wczoraj z rana
Abecadło z pieca spadło,
Całą pieczeń z rondla zjadło,
A tymczasem na obiedzie
Miał być lew i dwa niedźwiedzie."
"To dopiero jest kłamczucha!"
"Proszę pana, niech pan słucha!
Po południu na zabawie
Utonęła kaczka w stawie.
Pan nie wierzy? Daję słowo!
Sprowadzono straż ogniową,
Przecedzono wodę sitem,
A co ryb złowiono przy tym!"
"Fe, nieładnie! Któż tak kłamie?
Zaraz się poskarżę mamie!"
 |
| Maja na super rolkach i ja w rowerku MYSZCE |
Tak, kłamstwo to moja wielka słabość. Staram się dla mamy tego nie robić. Widmo rosnącego nosa martwi mnie tylko na chwilkę. To tak fajnie i przyjemnie jest opowiadać wymyślone historyjki, a jeszcze zabawniej jest zrzucić na kogoś, znaczy się na Maję, całą winę. Wychodzi mi to nieźle, bez mrugnięcia okiem - kłamię. Dziś postaram się nie wymyślać i trzymać się faktów. Odkąd w domu pojawił się zaczarowany fotel zaczęły się dziać cuda. Pewnego ranka tata przyszedł z bombową wiadomością "Kochanie (to do mojej mamy) będą ocieplać nasz blok". Mama się ucieszyła, bo nasz bloczek jest szary i brzydki. Przez okno obserwowali ekipę rozkładającą rusztowania, ku rozpaczy mamy, przy bloku na przeciwko. Dziwne to było bo nasz blok jest pierwszy (albo ostatni patrząc od drugiej strony). W końcu się okazało, że i nasz blok zaczęto ocieplać. Co tam, nasz fotel zaczarował wszystko i przestali remontować blok 2 i skupili się na naszym. Przez kilka dni panowie na rusztowaniach budzili nas przed budzikiem, a później zaglądali przez okno w kuchni do garnków co będziemy jedli. Drugie czary to takie, że mamy teraz rekina. Ja nie kłamię, słowo daję mamy takie nowe auto i nazywa się Rekin. Chociaż bardziej by pasowało wieloryb, bo ma tyle miejsca w brzuchu, a do tego dziurę w dachu. Trochę nam smutno, że porzuciliśmy naszego nissanka. Stoi teraz taki smutny i samotny, ale czysty jak nigdy i czeka na nową rodzinę. My za to czekamy na święta. Posiałyśmy już rzeżuchę, poświęciłyśmy palmę i widziałam dzidziusia w miednicy. Wcale nie wymyślam. Byłam na mszy w kościele, a tam gołego dzidziusia kąpali. Trochę się wkurzyłam bo jak chciałam go pokazać Majce to już go ubrali w białe ubranko. Ahh ta Maja, ona często ma humorki i przez to omijają ją fajne rzeczy. Fajna jest z niej dzidzicina, taka jak ja. Czasami tylko mam taką nieodpartą pokusę, żeby szarpnąć ją za włosy, albo tak ją walnąć w łeb. Ona to czasami mi odda i wtedy to już nie jest moją kochaną Majeczką tylko głupią dupą. Wiem, że tak nie wolno mówić (zwłaszcza w kościele), ale to mówienie brzydkich słów jest jak to moje kłamstwo, silniejsze odmie. No, a Majka to miała ostatnio imieniny i dostała takie fajne rolki. Szkoda, że mnie to nie chcą kupować takich fajnych rzeczy. Mówią wtedy, że jestem za mała. Ciekawe, że do samodzielnego jedzenia czy ubierania to już jestem duża. Za to zaczęłam trening jazdy na moim Grinie. Ma dwa koła, ale nie ma pedałów i dostałam go na drugie urodziny. Oczywiście mowa o rowerku, moim rowerku, który jest zielony, a to mój ulubiony kolor. Jazda po domu mi nie szła, ale pierwsza jazda na dworku poszła mi całkiem dobrze (a dodam, że rodzice kupili ten rowerek mocno za duży ;/). Bo ja to jestem splytna dzicina i gzecna też jestem. Raz mama zaprosiła pewną ciocię z pewnym synkiem Dawidem. Trochę się ta moja mama bała, że jej wstydu narobię moimi fochami. No, ale ja się postarałam i się fajnie bawiłam z tym Dawidem. Raz tylko się pokłóciliśmy, ale tylko na chwilę. Bo on chciał być Dżordżem (bratem Świnki Peppy) i ja też chciałam nim być. Bo Dżordż jest taki mały jak ja, a wszystko co małe jest do mnie podobne np. mały kotek, mucha, bakterie (z reklamy) i nawet mała koza z nosa.