Niedawno był pierwszy dzień szkoły, a już mamy ostatni tydzień, ostatni poniedziałek...już zaraz wakacje.
Nie znalazłam czasu i już nie mogę tak zacząć.
Ostatni tydzień roku szkolnego minął, wczoraj otrzymałam swoje pierwsze świadectwo. Ukończyłam pierwszą klasę i zasłużyłam na wakacje. Ostatnie dni były bardzo pracowite. Wszystkie dodatkowe zajęcia kończyły się uroczyście. Była dodatkowa próba z baletu przed końcowym występem, który odbył się na sali Politechnik. Wszystkie grupy baletowe przygotowały "Dziadka do orzechów". Mieliśmy piękne kolorowe stroje i każdy dał z siebie wszystko, żeby wyszło pięknie. Wyszło świetnie, udało nam się przenieść widzów do tej pięknej opowieści. Widownia była pełna, przyszli rodzice, rodzeństwo, niektórzy zaprosili dziadków, wujków, ciocie, sąsiadów, kuzynów... Brakowało biletów dla wszystkich chętnych. Po tym kulturalnym wydarzeniu uczciliśmy zbliżający się koniec roku szkolnego z moją przyjaciółką Hanią, jej siostrą Julką- najlepszą koleżanką Lenki na działce cioci Ani. Rodzice zorganizowali grilla, a my hasałyśmy w baseniku. Lubię takie spotkania z koleżankami, mam nadzieję że w wakacje będzie na nie więcej czasu. Z kolei w Bystrzaku odbyły się pokazowe zajęcia podczas, których chwaliliśmy się przed rodzicami o czym się uczyliśmy, jakie eksperymenty wykonywaliśmy podczas zajęć. Lena miała tak wielką tremę, że dopiero w połowie zajęć usiadła ze swoimi kolegami i koleżankami. Była tak przejęta, że nie chciała się odkleić od mamy, a nawet się popłakała. Gdy w końcu usiadła w kółku i pani zadała jej pytanie, na które świetnie odpowiedziała na jej buzi pojawił się uśmiech i zaczęła się doskonale bawić. Ja poradziłam sobie świetnie, chociaż eksperyment który miałam przedstawić robiłam pierwszy raz sama. Bałam się, że coś mi nie wyjdzie, a wyszło... Szczerze mówiąc to cieszyłabym się z wakacji bardziej gdyby były zajęcia z Bystrzaka. Bardzo lubię tam chodzić bo mogę się tam dużo nauczyć i robić eksperymenty, których w domu, ani w szkole nie robimy. Gdy ja miałam próbę z baletu Lenka w przedszkolu miała festyn. Podczas, którego tańczyła, śpiewała i brała udział w pokazie mody ekologicznej. Najpierw się zarzekała, że nie chce się przebrać za śmiecia i na nic były tłumaczenia... Gdy mama się poddała z przekonywaniem to Lenka dzień przed festynem postanowiła zostać ekologiczną modelką. Dobrze, że rodzice zdążyli przygotować dla niej strój. No i dobrze, że oboje byli bo mama by nie dała rady być w dwóch miejscach na raz. Dużo się działo i chyba wszyscy w domu cieszymy się na te wakacje.Dziś zamieszczę kilka zdjęć z naszej rowerowej wyprawy na lody. Pojechaliśmy do Olsztyna na lody, cała trasa miała ok 40 km. Rodzice pękali z dumy, że poradziłam sobie. Miałam chwile zwątpienia gdy wyrosło przed nami ogromne wzniesienie tuż przed Olsztynem. Mama się zastanawiała jak ja dam radę dojechać drugie tyle do domu. Nie wiem jak to się dzieje, ale jak wracałam to nie marudziłam ani razu i byłam mniej zmęczona. Mama mówi, że my tak lubimy pomarudzić na początku, a później się rozkręcamy.


