czwartek, 29 marca 2012

zajbista OSPA II wiosenną porą



 
Moje wspomnienie ospy można zaliczyć do zajebistych (nowe słowo w moim słowniku). Ciekawe jak zderzenie z czerwonymi, swędzącymi kropami zniesie Lenka?? Tak, tak wczoraj pojawiły się pierwsze kropy u Leny. Na 95%, albo i więcej to jest słynna OSPA. Ja wbrew wszystkim przestrogom babć, dziadków z ospikiem chodziłam na spacery. No i doigrałam się zapalenia spojówek, dawno nie miałam. Rodzice zabrali mnie nawet do Krakowa. Mieliśmy topić ekologiczną Marzannę. Nazbieraliśmy materiałów, ale zabrakło nam czasu żeby zrobić kukłę i ją utopić. Może i dobrze, bo ciocia Karina i mama obawiały się że możemy dostać mandat za zaśmiecanie (dlatego miała być ekologiczna). Lenek dzielnie zniosła podróż do Krakowa, choć w drugą stronę było nieco gorzej (ale mama dała radę). Z resztą nasz maluszek jest małym dzikuskiem. Potrzebowała dużo czasu żeby oswoić się z nowymi, starymi twarzami. Na widok dziadka Janusza to nawet zalewała się łzami rozpaczy. Wczoraj zaś na podwórku szybko nawiązywała kontakt z ciotkami i dzieciakami. Najlepiej dogadywała się z 10-cio miesięczną Zośką. Przyglądały się sobie, gadały te swoje "bababa", machały nogami, rękami...taka nić porozumienia.

PODATKI:
Mama starała mi się wytłumaczyć co to są podatki i na co są przeznaczane. Nieco zrozumiałam:
- ... i za te pieniążki kupuje się też dzieciom słodycze. Bo jak jakieś dziecko tak strasznie, ssssstrasznie marzy o słodyczu to wtedy go dostaje. I jeszcze Święty Mikołaj dostaje te podatki, żeby mógł kupować te prezenty.

KASA:
Niedziela, Kraków, Park Jordana
ZDJĘCIA
Była piękna, choć wietrzna pogoda, wszędzie pełno spacerujących ludzi. Ja z rodzicami, Lenką,babcią Krysią i Kariną. Dostrzegłam dmuchaną zjeżdżalnię i próbowałam przekonać mamę, żeby mi dała kasę:
- Mamo ja chcę iść tam!!
- Myszko obawiam się, że wyczerpałaś limit płatnych przyjemności.
- Mamo, ale ja chcę!!
- Koteczku nie mam już kasiorki, do tego strasznie wieje, moja odpowiedź brzmi  NIE.- mama była dość zdecydowana.
- No co ty!!?! Dziecko już kiedyś zjeżdżało na takiej zjeżdżalni, a ty nie chcesz dać mu kasiory?? - nie dawałam za wygraną, ale niestety nic to nie dało.
Próbowałam też przekonać tatę, a później Karinę:
- Ja zjeżdżałam bardzo mało razy, tylko miliony.
- Maju, ale milion to dużo. - odpowiedziała Karina
- To tylko milionek razy.
Parę godzin wcześniej z babcią Krysią w kościele
Babcia dała mi pieniążki na tacę: 2 zł i 1 zł (już trochę poznaję, choć dalej nie wiem co można za to kupić):
- Tu daje się więcej?? - przecież jak byłyśmy w Częstochowie na mszy to dawałyśmy tylko 2 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz