wtorek, 31 marca 2009

(klikając fotkę zobaczysz więcej zdjęć)
Nooo i wiosna całą gębą. Chyba wszyscy już się stęsknili :). Dziś było pięknie, ale bez szaleństw, a niektórzy wskoczyli już w letnie stroje (rybaczki, prawie sandałki -> takie elementy garderoby można było dziś spotkać w Częstochowie). Jeśli to jest sposób na wygonienie zimy, to niech im będzie. Nawet mama wyciągnęła dziś dla mnie cieńszy kombinezon (mogłaby coś z tą czapą zrobić...), który okazał się już nieco za mały. Dlatego mama wcisnęła mi coś bardzo dziwnego na stopy, ciągle mi to COŚ spadało i paluszki mi marzły. Chyba czas pomyśleć o zmianie garderoby?? Wracając do tematu, dziś piewszy raz byłam na placu zabaw. Mama mi pokazała huśtawki, drabinki, zjeżdżalnie... Nawet sama się huśtałam. Trochę pomarudziłam, jakaś taka rozdrażniona byłam cały dzień (to pewnie to ciśnienie). W domu czekała na nas paczka od babci Krysi. A tam ubranka - dzięki babciu!!. Niektóre były za małe (bo ja bardzo urosłam), więc mama próbowała je odrazu spakować do kartonu. Dużo jej to zajęło czasu, bo co ona włożyła to ja wyciągnęłam. No i tak nam zleciał dzionek cały...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz