Co nowego?
Po pierwsze nie mamy (tzn mamy, ale o tym zaraz) na czym uwieczniać jak rosnę bo tata wziął aparat do pracy. Na szczęście wraca za tydzień więc to się zmieni. Po drugie w międzyczasie jak tu nie pisałam i jak pojechał tata to byłam z mamą u Malwinki i cioci Kasi. Rzeczywiście jest strasznie malutka i chudziutka (ciocia musi ją koniecznie dokarmić). Ma długie rączki, nóżki i malutkie dłonie (a paluszki takie cienkie jak zapałeczki). Hmm strasznie dużo śpi, ale podobno to u NAS normalne w pierwszym miesiącu. Później się ponoć rozkręci... Po trzecie dziś podjęłam ewidentną próbę raczkowania. Podnosiłam pupę i brzuszek do góry. Ciężko się tak utrzymać i przemieszczać. Jak będę ćwiczyć to w końcu wyjdzie, a wtedy to biedni Ci moi rodzice. KLIKAJĄC TU powinien być krótki film z moich prób (mówiłam, że mamy). Teraz będzie po czwarte i najważniejsze - już tęsknie za tatą...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz