
Dziś oficjalnie uznajemy, że wiosna nadeszła (albo jest bliżej niż wczoraj ;) ). W końcu udało nam się wyjść na spacer. Do tej pory mieliśmy 2 przeszkody. Pierwsza to taka, że z pogodą było różnie. Druga to taka, że kupno wózka nie jest proste. Rodzice nie doczekali się na wymarzony model i kolor. Nawet u producenta (tuż koło Częstochowy) powiedzieli "będzie za tydzień". Pewnie dlatego, że musi przyjechać z CHIN. Rodzice się wkurzyli i kupili inny u Polskiej konkurencji (też z CHIN). Bo przecież ile można czekać na odpowiedni kolor (bo 2 tygodnie to lekka przesada)?? No i podjęli słuszną decyzję :). Dziś był piękny dzień (chociaż w Krakowie podobno było ładniej). Najważniejsze, że słonko czasami wyglądało i było cieplutko. Rano wyruszyliśmy do parku pod Jasną Górę. Ja przespałam całą wyprawę i nawet jak wróciliśmy to też spałam (na balkonie). Szkoda bo podobno wiewiórki dawały popisy na wysokościach i... (to w
albumie). Po obiadku rodzice nie dali za wygraną i ruszyliśmy do
lasu. Hmmm nawet mi się podobało, ale jak byłam na rękach... Wszyscy myśleli, że po takim dniu szybko padnę, ale ja miałam jeszcze dużo siły. No teraz to już czas do spania....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz