niedziela, 8 marca 2009

(jak zwykle kilka fotek...)
Za nami intensywny weekend. Co prawda pogoda uziemiła nas w domu, ale wizyta cioci Kariny była wystarczającą rekompensatą. Śmiechom i chichom nie było wręcz końca. Szkoda, że w nocy się nie chciała ze mną bawić (bo ja specjalnie się budziłam w środku nocy)... Jedyną większą atrakcją od cioci była wizyta w supermarkecie. Ile tam się dzieje, tyle ludzi i różnych ciekawych rzeczy. Ciekawe czemu rodzice częściej mnie tam nie zabierają?? Warto też dodać, że mama była w teatrze i wygrała kurs salsy w losowaniu z okazji dnia KOBIET. Szkoda, że nie trafi 6 w totka ;). Nagrodę musi jednak oddać, a znalezienie chętnego nie należało do najprostszych - panowie są zdecydowanie na NIE!! Udało się...

1 komentarz: