niedziela, 20 czerwca 2010

Wszędzie dobrze, ale w domku najlepiej

Po trzech tygodniach wróciliśmy do naszego domku. Ostatni tydzień spędziliśmy w Krakowie i Rudniku. Byliśmy w Ogrodzie doświadczeń gdzie można obserwować różne prawa fizyczne, które rodzice wkuwali latami. Mi najbardziej podobała się dmuchana kula, w której skakałam, trampolina i połączone dwie huśtawki (najpierw huśtała się jedna, a później ta druga przejmowała jej energię i tak w kółko). Spacerowaliśmy i doświadczaliśmy, to był fajna wyprawa. Odwiedziliśmy też ciocię Marysię i wujka Łukasza. U nich mieszka taki fajny piesek Mila i ona miała szczeniaczki. Jak my przyjechaliśmy to został już tylko jeden. Wołaliśmy na niego Robak. Milunia bardziej przypadła mi do gustu, a jednak następnego dnia wzięliśmy Robaka. On jest w sumie fajny, ale raz na jakiś czas używał względem mnie swych małych, ostrych jak igiełki ząbków. Zawieźliśmy go do Rudnika nad Sanem. Tam jest teraz jego nowy domek. Wszyscy domownicy (ciocia Jajo, wujek Maniuś, Gucio, a nawet mała Tosia) ucieszyli się na jego przyjazd . Tylko Dalton, dotychczasowy obrońca domu wyrażał niezadowolenie. Pewnie był trochę zazdrosny i bał się o swój stołek i michę. Z każdym dniem wydawało się, że NOWY cieszy się większą akceptacją STARSZEGO. Nowy musi się liczyć, że parę razy oberwie (musi wiedzieć kto tu rządzi). Póki co poznaje nowe miejsce i nowych właścicieli. Sprawdza ich wytrzymałość psychiczną sikając i zostawiając kupki w różnych miejscach. Wyjada Daltonowi (a on jemu) z michy, a czasem korzysta z jego posłania. Robak długo czekał na swoje nowe imię, ale chyba ostatecznie zostanie Oudi. Ja jestem bardzo zadowolona z wizyty w Rudniku. Mogłam się pobawić z dzieciakami i wyganiać po ogrodzie. Fajnie jest móc wstać rano, wybiec na podwórko i zmoczyć skarpety w rosie, albo pod nieuwagę mamy wybiec w skarpetach i skakać po kałużach. Podlewanie wężem kwiatów też może być zabawne, zwłaszcza gdy ciocia podlewa mnie zamiast nich. Było nam tam bardzo dobrze, ale cieszymy się z powrotu do domku.

2 komentarze:

  1. Biedny piesio. Oddzielony odz swojej mamusi.:( tak smutny jest na tych fotkach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oudi - fajnie. Może chwilę potęskni, ale myślę, że będzie mu tam dobrze :)))))

    OdpowiedzUsuń