niedziela, 27 czerwca 2010

Dziwne przypadki


Razu pewnego, gdy mama rozmawiała z ciocią Karinką na skypie, Tatuniek był nieco pochłonięty sprawami domowymi, a mi zachciało się siku:
- siku, siku, siku!!!
Mama zagadana nie zwróciła nawet na mnie uwagi, ale tatuń nie zawiódł przybiegł z nocnikiem. Mi się odechciało, więc trochę się poprzekomarzałam z tatą.
- Nie chce...
- To chcesz siku, czy nie??
- Nie chce - tata zabrał nocnik i wyszedł
Po chwili zaniepokojona mama, zbyt długą ciszą (bo ja się nie odzywam tylko jak śpię) spojrzała na mnie. Ja sobie kucam i nagle na dywanie wyrósł brązowy bobek (bo tatuń nie założył mi majtek i spodni).
- Maja!! - zawołała mama
- siku, siku, siku!!! - zawołałam przerażona.



Rozpoczęliśmy sezon rowerowy. Póki co podoba mi się jazda w foteliku i nie marudzę. Zadaję tylko dużo pytań:
- gdzie tatuń??
- jedziemy na plac zabaw??
- światełko, masz mamuś światełko?? mogę włączyć??
- gdzie tatuń ??
I tak mogę bez przerwy...
Gdy wróciliśmy z naszej przejażdżki tata pownosił rowery na pół piętro. Mama wniosła mnie na drugie piętro:
- Idź Maja do domu, a ja wniosę jeszcze rower żeby było szybciej...
Tata wprowadził rower do domu, mama zeszła po drugi. Ja zostałam zupełnie sama. Postanowiłam, że nie posłucham mamy. Już umiem wchodzić sama po schodach więc poszłam wyżej. Mama niosąc rower woła:
- Maja, gdzie jesteś??
cisza
- Kuba, weszła Maja do domu??
- Chyba nie - odpowiada tatuń szukając mnie w mieszkaniu
- Maja!!!
cisza
- Maja!! - Mama troszkę wystraszona, że mogę spaść, ale i zła że jej nie posłuchałam
- No oddycham!! - odpowiedziałam uśmiechając się z półpiętra do rodziców
- Oddycham, oddycham haha aaaa uuhhh - zakończyłam robiąc głęboki wdech i wydech.


W domu ciągły remont, a ja się tym nie przejmuję. Rozkładam zabawki gdzie się da. Kiedyś ciągnęłam pluszowego miśka za sobą po podłodze, a mama powiedziała:
- Maja nie ciągnij go po podłodze, tam jest kupa kurzu.
Nie bardzo rozumiejąc o co jej chodzi kontynuowałam swoją zabawę. Mama wzięła pluszaka i zaniosła do mojego pokoiku. Po paru minutach dołączyłam do mamy oznajmiając:
- Kupa!! tam jest!!
- Gdzie jest kupa?? - mama ze strachem spytała. Ja pieluszek używam już tylko do spania i na dłuższe wyprawy autem, więc mama miała czarne myśli.
- Tam jest kupa!! - powiedziałam i ruszyłam do dużego pokoju.
- No gdzie?? - mama się rozgląda, nawet do majtek patrzy i niucha nochalem...
- No sama jej powiedziałaś, że jest KUPA kurzu - powiedział tatuń wchodząc do pokoju, a mama odetchnęła z ulgą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz