czwartek, 11 marca 2010

 (parę marcowych zdjęć)
Za nami dzień kobiet, chyba polubię to święto. Dostałam kwiatuszki od mojego tatunia i od Marcina (mojego chrzestnego). I dzięki temu akcentowi wiosna zawitała w naszym domku. Na polu jest jeszcze zimno, ale coraz więcej słonecznych spacerów za nami. Odwiedziłyśmy nasze znajome wiewiórki w parku, nawiązałam kilka nowych znajomości z rówieśnikami. Poza tym w naszym życiu spore zamieszanie. Tata znika na całe dni, ale codziennie się widzimy (co dla mnie jest nowością, bo jak jedzie do pracy to go nie ma i nie ma). Często siedzę u babci Ani, dziadka Marka i prababci Dzidzi. Rodzice są nieco zajęci, ale mi to wcale nie przeszkadza, bo lubię odwiedzać dziadków.
Fajna zabawa:
Nasikać na piankowe puzzle i się po tym ślizgać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz