Blog dla moich bliskich, którzy są daleko i nie mogą na co dzień patrzeć jak rośniemy.
sobota, 20 marca 2010
Prawie wiosna ;)
Już od tygodnia jestem w Krakowie. Chodzimy na długie spacery na plac zabaw i z Debrusią. Zrobiło się ciepło i można bawić się w piachu (chociaż nie można jeszcze siadać). Odwiedzamy też koniki, bo koło domku babci jest stajnia (mimo, że to prawie centrum Krakowa). "Koniki lubią tlawke, sianko, jabuszko, malchewke". Lubię na nie patrzeć i zawsze się z nimi witam "dzien dobly koniki" i żegnam "papa koniki". Są jeszcze moje ukochane kałuże i jak tylko mama wkłada mi gumowce (ale bez nich też) skaczę po wodzie i błocie. Czasem mi tylko smutno, że babcia i ciocia wychodzą "do placy" i wracają bardzo bardzo późno. Muszę się też pochwalić, że w ciągu 2 ostatnich tygodni nauczyłam się rozróżniać kolory : niebieski, żółty, czerwony, zielony (czasem szary, różowy, fioletowy biały i czarny). Ta znajomość przydaje się przy jeździe samochodem. Kiedyś bardzo się denerwowałam gdy staliśmy, więc ja wołałam: "Jedź tatuń!!" lub "jedź nissan". Rodzice mi tłumaczyli, że np. mamy czerwone światełko i nie możemy jechać. Teraz wiem, że na czerwonym się "stoi", a na zielonym można "jechać". Mimo wszystko to stanie jest straszne irytujące. Czasem podpowiadam "zielona stszałka" mając nadzieję, że pojedziemy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Majeczko,a kto zrobił Ci takie ładne zdjęcia?? Tatuń jest bardzo dumny z córeczki,zwłaszcza jak kopie w fotel kierowcy i krzyczy "jechać!!!".
OdpowiedzUsuń