Wielki tydzień mija mi tak jak i poprzednie, na spacerach. Dla mnie każdy dzień jest ważny bo czegoś nowego się uczę i poznaję dużo ciekawych rzeczy. Niewątpliwą radość dało mi sianie rzeżuchy. Siałam ją na watce i na dywanie... Teraz muszę ją podlewać i patrzeć jak rośnie (jeśli jej nie przeleję). Ważnym wydarzeniem był też Przyjazd prababci Stasi. Prababcia ma dla mnie wspaniały prezent, robi sweterek na drutach. W sumie mi się podoba, ale te przymiarki strasznie mnie męczą. Czeka mnie jeszcze malowanie jajek i święcenie, ale najbardziej nie mogę się doczekać przyjazdu tatunia (mama mówi, że to już niedługo).
Babcia Krysia uczyła mnie modlitw: "Do Ciebie Boziu..." i "Aniele Boży". Z początku bardzo mi się podobało, ale po 3 dniach znudziłam się. Teraz rozmawiam z Bozią po swojemu. Wchodzę na łóżko babci, nad którym wisi krzyżyk (taki malutki, z bierzmowania mamy). Wisi on tak nisko że mogę go dotknąć, i mówię np."Cześć Boziu!! zimno Ci??" . Gdy mnie mama na tym przyłapuje to jej też każę rozmawiać z Bozią. Szkoda tylko, że nie pozwala mi jej na spacer zabrać...
Życzymy wesołych Świąt w rodzinnej atmosferze i w aurze wiosny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz