środa, 21 kwietnia 2010

Promyczki słońca

 (chwilowo nie ma zdjęć)
Ostatnie dni były dziwne. Z jednej strony smutne. Gdy tylko ktoś włączał telewizor i słuchał wiadomości zraz robił się ponury. Z drugiej strony mój mały ŚWIAT, taki ciekawy i kolorowy. Było parę ciepłych dni więc więcej czasu spędzałyśmy z mamą (tatuń ciągle zajęty) na placach zabaw i na spacerkach. Jeździłyśmy z mamą tramwajem. Bardzo lubię te nasze podróże. Pomagam mamie kasować bilet, a później jak już siedzimy to krzyczę "szybciej amwaju". W ostatnią niedzielę rodzice wzięli mnie na cudowny spacer do lasu. Pogoda była piękna, słonko trochę nas podopieszczało.  Były tam duże kałuże, do których wrzucałam patyczki i szyszki. Raz nawet wpadłam do błota i moje buciki już nie były takie piękne. Słuchałam śpiewu ptaszków, zbierałam i ciągnęłam za sobą patyczki (jeden to był większy od tatunia), obserwowałam motylki. W tym czasie w Częstochowie był zlot motocyklistów. Gdy jechaliśmy autkiem obserwowałam motory przez okno. To był "fajny dzień".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz