Oj się narobiło. Maił być miły i wesoły post o Świętach, a tu wszyscy tacy smutni. Wszyscy oglądają i słuchają informacji o katastrofie samolotu prezydenckiego. Nie wiele rozumiem, ale i mi smutek się udzielił :(.
Mimo wszystko spróbuję w kilku zdaniach opowiedzieć o naszych Świętach Wielkanocnych. W sobotę przyjechał tatuń i całą trójeczką pakowaliśmy i ozdabialiśmy koszyczki (jajeczka ozdobiłyśmy z ciocią Karinką poprzedniego wieczora). Później udaliśmy się na WAWEL na święcenie. Spacerkiem wzdłuż Wisły, tuż koło smoczej jamy dotarliśmy do Katedry. "Ksiąc" był, ale strasznie mnie znudziło jego gadanie i strasznie się niecierpliwiłam. W niedziele po śniadaniu, na którym u nas je się żurek z kiełbasą i jajeczkami odwiedził mnie zajączek (taki duży z prezencikiem). Później udaliśmy się na spacer do Lasku Wolskiego. Doszliśmy, aż do ZOO (gdzie widziałam słonie), a później na Kopiec Piłsudskiego. Oj męczący to był spacerek, w drodze powrotnej usnęłam. W poniedziałek pogoda się ostatecznie popsuła. Na szczęście przedpołudniem padało tylko u nas w domu. Mama dała mi pistolet na wodę i psikałyśmy wszystkich domowników. Najbardziej mi się podobało oblewanie samej siebie. Później z ciocią Karinką , wujkiem Bartkiem i rodzicami pojechaliśmy na EMAUS (na Salwatorski odpust). Dostałam pięknego balonika i pierwszy raz byłam na karuzeli. Siedziałam na czarnym koniku, towarzyszyła mi ciocia (mama ma słabą głowę ;)do kręcenia ). Baaardzo mi się podobało, śmiałam się głośno i piszczałam z uciechy. Tego dnia odwiedziłam też ciocię Marysię i wujka Łukasza. Wujek ma rybki, ale nie pozwalał mi ich karmić, za dużo. Bawiłam się ogromnym misiem i do mojego siniaka dołączyła przecięta warga. Ciocia poczęstowała nas pysznymi ciastkami, mniam mniam... We wtorek też czekała mnie niespodzianka. Poszliśmy na basen. Oj, ale była zabawa. Zjeżdżałam ze zjeżdżalni i wcale nie chciałam wracać do domu. W środę wróciliśmy do Częstochowy, ale nie do swojego domku (trochę tego wszystkiego pojąć nie mogę). Jesteśmy trochę odcięci od Świata bo nie mamy internetu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz