Walentynki uczciliśmy pysznym omlecikiem, na którym mamusia namalowała serduszko. Przed obiadem u babci postanowiliśmy odwiedzić jasnogórską "szopkę". W tym roku już tam byliśmy, ale wtedy było strasznie dużo ludzi więc poszłam jeszcze raz zobaczyć zwierzątka. Niestety większość pochowała się w swoich domkach, bo zima w Częstochowie jest dość uciążliwa. U nas jest strasznie dużo śniegu i ciągle go przybywa. Najbardziej podobały mi się choinki. Lubiłam nasze kolorowe drzewko, ale rodzice go już dawno rozebrali i teraz stoi na balkonie.
Już od dawna chciałam napisać o pracy mojego tatunia. Chciałam WAM pokazać niektóre ze zdjęć jakie przywozi z pracy. Tatuń w pracy "pracuje". Jeździ w różne części naszego kraju i siedzi w takiej małej budce. Teraz jak jest tak zimno to mu nogi marzły. Czasami ta budka stoi w lesie, a czasami w polu. Tatunia odwiedzają różne zwierzątka: krówki, koniki, bociany, sarenki. Tatuń bardzo lubi swoją pracę, ale mówi że zdjęcia które wybrałam absolutnie nie oddają tego co on tam robi. Pokazują tylko miejsca jakie odwiedza. Fotografie są robione w przeciągu ostatnich 2 lat, robione są latem, jesienią, zima i wiosną. Na końcu są zdjęcia z ostatniego wyjazdu nad morze. Kto nie wiedział Bałtyku zimą, to polecam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz