
Ale czas leci i znowu tak mało go między szkołą, zajęciami, balami, spacerami- tych ostatnio za mało. Chodzimy niewyspane i tylko czekamy na sobotę, żeby odespać te przepełnione zadaniami dni. W tamtym tygodniu odbyły się w przedszkolu i szkole bale karnawałowe. Lena wróciła tego dnia do domu w rytmach "Jesteś szalona". Nasz bal szkolny odbył się na dużej sali gimnastycznej. Bawiły się klasy 0- 3, panie nauczycielki, a całą zabawą dowodził prawdziwy DJ. Na sali szybko zrobiło się gorąco i wesoło. Istne szaleństwo! Zabrałam na imprezę Lene, bo w mojej klasie jest troje dzieci (oprócz mnie), które ma rodzeństwo w grupie Leny. Także na sali bawiły się jeszcze przedszkolaki. Lena szalała przez pierwsze 10 min, a potem stwierdziła że za głośno i bawiła się ze swoim kumplem Dawidem w sali lekcyjnej. Podczas tego spotkania, bo niektórzy rodzice postanowili zostać na ploty wyszło na jaw, że trochę marzniemy. Nasza sala jest na końcu skrzydła budynku i z 3 stron nieobudowana. Podczas ostatnich mrozów niektóre dzieci i pani siedziały w kurtkach, rękawiczkach. Co do samej sali to mamy bardzo fajnie wyposażoną (aczkolwiek My nie mamy jeszcze tablicy interaktywnej, a niektórzy już mają). Mamy dywan i miejsce żeby się trochę pobawić, poruszać- a jak jest tak zimno to fajnie poskakać. Mamy kącik książek, całe pudło klocków LEGO, teatrzyk. Jak dobrze pracujemy pani Monika daje nam czas wolny, możemy wtedy pobudować, pobawić się. Bal udał się wyśmienicie i do domu dotarliśmy dopiero przed 20 (a wyszłyśmy o 7- to dlatego Lenka chodziła nie wyspana). Kilka zdjęć ze spaceru po JURZE:
Teraz przenosimy się nad morze do taty:




































