środa, 9 grudnia 2015

Przyszedł Święty, przyniósł nam prezenty.





Tradycją staje się, że Mikołajki trwają kilka dni. Ja zaczęłam już 4 grudnia. Wszystkie klasy od 1 do 3 poszły do sąsiadującego z naszą szkołą gimnazjum. Tam uczniowie pierwszej klasy zagrali dla nas "Kopciuszka", a później przebrany Mikołaj rozdawał prezenty. Nasza klasa dostała dużo klocków lego i każdy po słodyczu. W sobotę poszłyśmy z mamą i babcią, Malwinką i Mikołajem do Politechnika na bajkę "Królewna na ziarnku Grochu". Była to nieco nowoczesna wersja tej tradycyjnej bajki. Były momenty, że trochę nam się dłużyła, ale była cała masa zabawnych sytuacji gdzie dzieciaki wybuchały śmiechem. Tu też przyszedł Święty Mikołaj, który wręczał nam paczki ze słodyczami. Poszłam na scenę z Lenką i wcale się nie bałyśmy i nawet pozwoliłyśmy zrobić sobie zdjęcie. Wieczorem zostawiłyśmy na talerzyku całą górę ciasteczek i kubek herbaty dla Świętego Mikołaja. Przyszedł w nocy i prawie wszystko zjadł. Ja dostałam wymarzony zestaw klocków lego, Lenuśka jeżdżącego chomika. Nawet mama dostała prezent. Zrobiłam dla niej album rysunkowy. Trochę późno się za to zabrałam i są tam tylko dwa obrazki, ale mama i tak się ucieszyła.Popołudniu poszłyśmy oglądać piękną choinkę na placu Biegańskiego, tam też widziałyśmy Mikołaja. W poniedziałek, po tygodniu chorowania, Lenka poszła do przedszkola. Tam też ich odwiedził ich Święty Mikołaj. Tym sposobem Sezon Mikołajkowy zamykam. 


A jak tata spędził 6 grudnia? Przysłał nam kilka zdjęć. Kto zgadnie gdzie był?
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz