Już nie raz pisałam, że z Leny to niezły przekręt. Wiecznie robi wszędzie bałagan, a później nie ma siły go sprzątać. Nawet jak już posprząta przed wieczorną bajką to na seans zawsze bierze wózek a w nim cała świtę: Haniule, kilka misiów, a do tego torebka z figurkami. Z taką wyprawką zawitała ostatnio w przychodni. Raz gdy nie było kolejki do gabinetu to rozłożyła się z kolorowanką w gabinecie. Po skończonym badaniu nie chciała wyjść od pani doktor: - Mamo ja jeszcze nie zdążyłam pokolorować.
Mama nie zawsze umie przywrócić ją do porządku, bo ona tak świetnie ściemnia. Do tego jest uparta i obrażalska. Dlatego często mama idzie na ustępstwa:
- Lena nie posprzątałaś jeszcze na łóżku.
- Mamo, ale ja z tymi miśkami będę spała.
- Kochanie, ale tu już nie ma miejsca dla Ciebie. Możesz wybrać sobie dwa misie.
- Nie, ja chcę wszystkie...Bo ja je kocham. Będę spała z foczką, Tedim, Żyrafcią, z Haniulą, Michaliną, tygryskiem.....
- Nie ma takiej opcji...Tylko dwa, reszta na miejsce.
Koniec końców w łóżku jest Lena i 5 zabawek...
No i jeszcze jej sposób ubierania się.
- Mamo ja chcę tą białą suknię!!
- Kotek, ale ta jest na występ w przedszkolu. Ubrudzisz ją...- No i co z tego?? Ja chcę suknię.
- To może tą? Też jest biała i długa.
- No dobla.
- Tylko załóż podkoszulek pod nią, żebyś nie zmarzła.
Efekt:
Dwie różne skarpety(jedna w granatowo zielone pasy, druga różowa), bała suknia, a pod nią krótkie spodenki w kratę.
Jej marzenie:
- Mamo ja bym chciała buty na obcasie, suknię do ziemi i koronę. Tak będę chodziła do przedszkola.
Lena: Mamo, ja to bym jeszcze chciała pralkę, suszarkę do ubrań, a i krzesełko do karmienia dla Haniuli.
Mama: YYY Lenko, ale u was w pokoju to już nie ma miejsca. Jak chcesz wyprać coś Hani to wrzuć do pralki w łazience,a potem na kaloryfer. Zresztą do takiej zabawkowej pralki to nawet sweterek Hani nie wejdzie.
Lena: Mamo, ale ja nie chce zabawkowej pralki tylko taką prawdziwą.
Mama: Prawdziwą?? No to dopiero....Prawdziwą to ty sobie kupisz jak będziesz duża, wyprowadzisz się od mamy i taty.
Lena: No dobly pomysł. A czy jak się jest dużym to można mieć lalki?? Można sobie zostawić?
Mama: Oczywiście, że można...
Lena: Uff to dobrze...
Kroczę po domu okryta kołdrą:
- Patrz mamo!! Wyglądam jak zakonnica.
Za mną idzie Lena okryta narzutą:
- Patrz mamo wyglądam jak szachownica.
Wracając ze szkoły:
Ja (Maja)- Mamo jak wygląda 4??
- Co masz na myśli?? - pyta zdziwiona mama , przecież znam cyferki.
- No jak wygląda żydowskie 4.
- Yyy no nie mam pojęcia.
Chwilę myślę:
- Rzymskie chciałam powiedzieć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz