![]() |
| Kornelcia próbuje przytulić Igusię |
Od 10 dni mamy piękny miesiąc, którego nazwa brzmi podobnie do mojego imienia, Maj. Długi majowy weekend spędziliśmy w Stalowej Woli. Odbyła się ważna uroczystość Igusi, którą mieliśmy okazję w końcu poznać. Iga została ochrzczona i z tej okazji odbył się bardzo miły spęd rodzinny. Na imprezie miały być jeszcze inne dzieci, ale my ich nie widziałyśmy (ponoć siedziały przy stole i nie wyglądały już jak dzieci ). Także musiałyśmy się zadowolić własnym towarzystwem. Czasami do zabawy wciągałyśmy wujków, tatę, babcię, ciocię, a i mamę też. Wszyscy cieszyli się, że niekorzystna prognoza pogody się nie sprawdziła. Nie było gorąco (chociaż w słoneczku było bardzo przyjemnie), ale nie było deszczu. Dzięki temu siedziałyśmy z Leną cały czas na dworze, lub na polu - jak kto woli ;). Dziewczynki Iga i Kornelia znakomicie zniosły zmiany otoczenia. Iga przyzwyczajona do ciszy i spokoju bardzo pozytywnie przywitała gości, przyjmowała ich przez kilka dni. Kornelia jako gościówa też była grzeczna i uśmiechnięta. Do tego opanowała już sztukę samodzielnego siedzenia i z tej pozycji poznaje świat zabawek (przekładanie z rączek do rączek, grzechotanie, stukanie itp.). Bardzo lubi jeść i jak widzi talerzyk i łyżeczkę to nie spuszcza ich z oka- przecież może coś dostać. Iga o miesiąc młodsza jest bacznym obserwatorem, do tego poważnie marszczy czoło. Jak już czuje się pewnie, albo rozkmini wszelkie problemy uśmiecha się do wszystkich. Nie lubi przejażdżek w wózkiem, ani autem i nie wykazuje zainteresowania innymi pokarmami niż mleko. Kornelcia bardzo chciała wyprzytulać Igusię, ale zazwyczaj kończyło się to płaczem. Odwiedziny rodzinki ze Stalowej przebiegły, a raczej przeleciały i zostało po nich tylko wspomnienie i kilka zdjęć.
W drodze powrotnej odwiedziliśmy pewnie niezwykłe miejsce. Byliśmy tam kiedyś, ale wtedy nie udało nam się wejść do środka. Odwiedziliśmy Pacanów i Europejskie Muzeum Bajki. Oprowadzała nas po nim wróżka, wprowadziła w magiczny świat bajek. Jest to super miejsce dla takich dzieciaków jak MY. Chociaż panujący półmrok i aura tajemniczości nie przypadła Lenie do gustu. Wtulała się w mamę, albo pilnowała jej ręki. Jednocześnie chciała próbować wszystkich atrakcji jakie czekały na dzieci. Nie chcę się chwalić, ale wykazałam się niezwykłą aktywnością w naszej grupie zwiedzających. ![]() |
| A tu My w butach krasnali |


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz