![]() |
| ZDJĘCIA |

Po kilku tygodniach przygotowań i po tygodniu obchodów dnia Babci i Dziadka możemy uznać, że misja została doskonale przygotowana i wykonana. W czwartek przyjechała do nas babcia Krysia. Tylko po to, żeby przyjść na moje występy. No dobra na Leny występy też chciała przyjechać, ale nie mogła wziąć, aż całego tygodnia wolnego w pracy. Z powodów strategicznych przyszła na moje występy. Przyszła też babcia Ania i dziadek Marek. Śpiewaliśmy dla nich piosenki, życzyliśmy: zdrowia, uśmiechów i wyższych emerytur, podziwialiśmy modnie ubrane, pięknie uczesane babcie. A nasi goście się z nas śmiali. Powiem szczerze, że długo rozpamiętywałam ten fakt. Przecież mama mówi, że nie wolno się z kogoś śmiać. My przecież tyle serca i tyle starań włożyliśmy, a na koniec nawet zatańczyliśmy, a Oni się z nas śmiali? Rozmawiałam o tym z mamą i babcią, one mówią że nie z nas. Podobno życzenia były zabawne, jakoś mnie te tłumaczenia nie przekonują. W tym roku pierwszy raz podczas występów zaniemówiłam. Na ogół to ja pilnowałam kto po kim mówi, niektóre wierszyki znałam na pamięć. Tym razem wierciłam się, tak jak byłam w najmłodszej grupie w Muchomorkach. Gdy przyszła moja kolej pani kilka razy szeptała "Maja, Maja". Nie, to nie trema, to tylko dlatego że koleżanka która mówiła pierwszą połowę mojego wierszyka nie przyszła. No, a że stałam koło mojej najlepszej koleżanki Mileny to jakoś zapomniałam że to występy. Szybko sobie przypomniałam co miałam powiedzieć i udało się. Miło poświętować, a jeszcze milej mieć takich gości. Babcia została do niedzieli. Przyjechała jesienią, a wyjechała białą zimą. Tak, tak spadł biały puch. Mama wyjęła sanki i poszłyśmy pozjeżdżać. Chciałyśmy ulepić bałwana, ale nam nie wyszło. Wczoraj zostałyśmy(poniedziałek) w domu bo coś brzydko kaszle (a można ładnie kaszleć?) i smarkam. Myślałam, że namówię mamę na łyżwy. No, bo można by tak Lenę do przedszkola zaprowadzić, a my na lodowisko. Prawie mi się udało, ale za dużo razy kichnęłam, kaszlnęłam, smarknęłam. Mama plan ŁYŻWY zawiesiła.Dialogi o szkole:
Mama: Maju jak pójdziesz do szkoły to trzeba będzie się trochę inaczej ubierać. No wiesz spódniczki, może jakieś spodnie, a nie ciągle te getry i getry.
Maja: Mamo, ale dlaczego?
Mama: Bo..... (długa opowieść o tym jak wypada się ubierać z różne miejsca)
Maja: Wiesz mamo, szkoła mną nie będzie rządziła.
Maja: Mamo pomóż mi to zrobić, ja nie umiem.
Mama: Maju, ale jak pójdziesz do szkoły mama nie będzie mogła Ci pomagać. Musisz próbować sama.
Maja: W szkole nie, ale zadania będziesz odrabiała za mnie.
Babcia: Majeczko, ale jak pójdziesz do szkoły to będziesz musiała się w domku trochę uczyć, lekcje odrabiać.
Maja: Babciu, co ty gadasz nie trzeba się uczyć, tylko są zadania domowe.
PS. Nudno w domu bez Leny...
PS2. U taty też zima:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz