Blog dla moich bliskich, którzy są daleko i nie mogą na co dzień patrzeć jak rośniemy.
sobota, 11 czerwca 2011
Ja chcę... i nie tylko
Ja chcę
Ja chcę: pić, jeść, loda, cukierka itd..
Mama już przywykła, że czasem tak zaczynałam zdanie. Przypominała tylko namiętnie o słówku "PROSZĘ". Teraz przyzwyczajam mamę do:
Ja chcę TAKIE ( tu wskazuję zabawkę z reklamy, albo zabawkę w rękach innego dziecka). Czasami rozczulam mamę gdy mówię np. "Ja chcę taką koparę, dla taty". Generalnie jakieś 60% wypowiedzi zaczynam od "JA CHCĘ". Myślicie, że mamie się to podoba??
Stosuję też inne, bardziej drastyczne metody egzekwowania swoich oczekiwań. Łzy to u mnie chleb powszedni (nie tylko jak coś chcę bo generalnie jestem wrażliwa i beksa :(, o tym później), czasami dołączam siad prosty na ziemi, a gdy jestem zmęczona to potrafię zrobić taki cyrk, że mama najchętniej zapadłaby się pod ziemię. Potrafię się rozpłakać gdy Marysia narozrabia i ciocia Ola chce ją zabrać do domu. Marysia nie płacze, a ja wyję "bo kto się będzie ze mną bawił"?? Ostatnio pocałowała mnie pewna mała (rok i 3 miesiące) Julka w policzek wystawiając język. "Ja nie chcę mieć obślinionego policzka" wydusiłam z siebie, a łzy płynęły ciurkiem. Gdy się uderzę też płaczę, choć nie zawsze boli. Na wszelki wypadek trzeba zaznaczyć, że coś się stało. Gdy mija dzień bez płaczu moja mama jest szczęśliwa i wypoczęta. Gdy ja mam zły dzień ona jest baaaaaaaardzo zmęczona.
Przeklinak:
Każdy musi kiedyś powiedzieć jakieś brzydkie słowo, pierwszy raz. Mi też się zdarzyło, ale jeszcze nie jest to utrapieniem moich rodziców.
Po pewnym owocowym deserze poszłam umyć ręce i buzię do łazienki. Stojąc w drzwiach już umyta stwierdziłam:
- Kulde moje zęby.
- Co z twoimi zębami?? - mama nie chciała robić afery z "kulde"
- kulde no mam tam jakąś ość, muszę umyć zęby.
Pewnego wieczoru mama poczytała mi bajki, opowiedziała historyjkę, wycałowała mnie (nie byłoby w tym niczego nadzwyczajnego gdyby nie to, że bardzo bolały ją plecy i nie mogła się ruszać) i powiedziała:
- Dobranoc Majeczko, śpij dobrze. Proszę nie wołaj mnie bo ledwo chodzę.
Mama nie doszła do łazienki, gdy usłyszała:
- Mamo!! Oblałam się wodą, daj mi pieluszkę...
- Maju zaraz Ci wyschnie - usłyszałam
- Nie, ja nie chcę być mokra - zaczęłam szlochać
- Zdejmij koszulkę i śpij na golasa.
- Ja nie chcę być golasowa!! - rozpłakałam się, a mama zdenerwowana przyszła dać mi coś suchego
- Ściągnij tą koszulkę - stanowczo powiedziała
- Kulwa, nie mogę - wysyczałam przez zęby szarpiąc koszulkę, mama jakby trochę się uśmiechnęła
- Słucham??
- Kulwa ta koszulka.- Mama mi pomogła. Strzeliła pogadankę, że tak nie ładnie. Miała wyrzuty sumienia, bo parę razy od niej mogłam usłyszeć to słowo.
- Majeczko mama postara się tak brzydko nie mówić, a Ty jak się zdenerwujesz to lepiej mów "kurza twarz".
- Dobla.
Po paru dniach, gdy mama już zapomniała o tej sytuacji:
Bawiłyśmy się przed blokiem na huśtawkach, a potem ruszyłyśmy na pocztę. Przeszłyśmy kawałek gdy nagle oświadczyłam "chce mi się kupę". Mama się zdenerwowała bo przed wyjściem z domu pytała kilka razy czy mi się chce, zanim poszłyśmy spod bloku też przezornie zapytała, ale wtedy mi się nie chciało. Mama sapnęła i zaczęła ciągnąć mnie w stronę domu gderając pod nosem. Gadała coś o tych sikach i kupach, więc rzuciłam:
- Zrzygaj się mamo.
Mamę zatkało, bo niby że brzydko do niej powiedziałam.
- Majeczko uważaj co mówisz bo jak tak dalej pójdzie to będziesz mieć karę
- Ooo kurza twarz. Mamo czy teraz mogłam to powiedzieć??
Dziś było o tych mniej ciekawych, a może i wstydliwych aspektach mojego JA. Przecież nie będę ciągle grzeczna, czasami rosną mi rogi i kopyta, zamieniam się w diabełka (co też jest powodem do płaczu).
O DZIDZIUSIU:
Ciągle wszyscy pytają i zastanawiają się czy to będzie chłopiec czy dziewczynka. Niektórzy uparcie twierdzą, że rodzice już wiedzą tylko nikomu nie chcą się wygadać. Rodzice też nie wiedzą, bo i nie chcą!! "Znawcy" po kształcie brzucha, po tym jak mama wygląda twierdzą, że będzie chłopak. Niektórzy się zakładają, inni złoszczą bo chcieliby już kupić jakieś ubranko i nie wiadomo jakie. Jedno jest pewne, że mieszkaniec brzucha mamy rośnie, a mama wygląda jakby przechowywała pod bluzką ogromną piłkę. Do tego jest strasznym wiercipiętą. Czasami przybijamy sobie piątki, a ja częściej niż wcześniej obserwuję te dziwne ruchy brzucha. A wam jak się wydaje chłopak czy dziewczynka??
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

No ładnie! A jeszcze do przedszkola nie chadza...
OdpowiedzUsuńUściski kochani :)
OdpowiedzUsuń