poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Idzie jesień

Moją ulubioną bajką nadal jest Świnka Peppa. Uwielbiam udawać, że jestem Suzy (owieczka- przyjaciółka Peppy), mama jest kucykiem Pedro, a tatuń pieskiem Dany. Rodzice już przywykli do mojej zabawy i reagują na swoje nowe imiona. Ostatnio podeszłam do mamy poklepałam ją po ramieniu (tak jak się klepie konika):
- Dobra mamusia, niegłupia...
- Słucham, co powiedziałaś? - mamę zatkało
- Niegłupia.

Ostatnio lubię słuchać opowiadań o tym jak byłam malutka. Ciekawią mnie też pory roku, nie mogę się doczekać zimy. Namiętnie opowiadałam o jesieni i zimie moim bliskim tylko czasem kolejność tych pór mi się myliła. Czasem zima jest jesienią, a jesień zimą. Z resztą to nie ważne, ja nie mogę doczekać się śniegu (lepienia bałwanów i jazdy na sankach). Czy ktoś jeszcze tęskni za ta chlapą i zimnem??

3 komentarze:

  1. Majka! Jak możesz tęsknić do zimy! Tylko lato i słoneczko, a bałwany tylko w morzu kochać można!!! A zła zima, która nas straszy niech sobie idzie tam, gdzie mieszkają pingwiny i białe niedźwiedzie, no i foki oraz lisy polarne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Maja bardzo ładnie przy kotku pani Poświatowskiej wygląda. A czy już wie, kto to była ta pani która siedzi sobie na ławce a przy niej kotek? To poetka, która urodziła się w Częstochowie. Wtedy nazywała się Myga.
    Była bardzo ciężko chora na serce. Ciągle była w szpitalach i sanatoriach. Tam poznała swego męża Adolfa Ryszarda Poświatowskiego. Poślubiła go w Częstochowie 30 kwietnia 1954. On także był chory na serce. Umarł po dwóch latach małżeństwa. A pani Poświatowska w wieku 21 lat została wdową. Ostatnie lata była związana z Krakowem, pracowała na uniwersytecie Jagiellońskim. W 1967 r. przeszła kolejną operację serca. Zmarła 11 października 1967 r.
    Jej grób znajduje się na cmentarzu św. Rocha w Częstochowie. Zapal jej kiedyś świeczkę i połóż kwiatuszki. A mamę poproś żeby poszła z tobą do jej domku przy ul Jasnogórskiej 23, gdzie jest Dom Poezji - Muzeum Haliny Poświatowskiej.

    A to jest jeden z jej wierszy:

    ...

    chcę pisać o tobie
    twoim imieniem wesprzeć skrzywiony płot
    zmarzłą czereśnię
    o twoich ustach
    składać strofy wygięte
    o twoich rzęsach kłamać że ciemne
    chcę
    twoje imię z gwiazdami zmieszać
    z krwią
    być w tobie
    nie być z tobą
    zniknąć
    jak kropla deszczu którą wchłonęła noc.

    mam szczęście!

    mam szczęście!
    krzyczą dzieci
    chwytając piłkę
    z nurtów wody

    a ono - na niebie świeci
    roześmiane złotem - młode

    wyciągnij rękę - zamknij
    płonący krążek w pięści
    i głośno - głośno krzyknij
    - mam szczęście -

    OdpowiedzUsuń
  3. A o jesieni tak ładnie pisała pani Maria Konopnicka, która umarła 100 lat temu we Lwowie.

    Jesienią

    Jesienią, jesienią
    Sady się rumienią;
    Czerwone jabłuszka
    Pomiędzy zielenią.

    Czerwone jabłuszka,
    Złociste gruszeczki
    Świecą się jak gwiazdy
    Pomiędzy listeczki.

    Pójdę ja się, pójdę
    Pokłonić jabłoni,
    Może mi jabłuszko
    W czapeczkę uroni!

    Pójdę ja do gruszy,
    Nastawię fartuszka,
    Może w niego spadnie
    Jaka śliczna gruszka!

    Jesienią, jesienią
    Sady się rumienią;
    Czerwone jabłuszka
    Pomiędzy zielenią.



    A pan Edward Szymański o zimie tak pisał wierszyki:

    Wchodzenie do zimy

    Patrz!
    orzechy coraz twardsze tej jesieni
    wiewiórki ostrzą zęby na rogu księżyca
    w ciemnym lesie klęczy na jedno kolano
    na obrusie przymrozku - wilczyca

    kurczą się rozmowy - od słowa do słowa
    herbata nagle zamarza przy stole
    krok do zimy prawie nie do uchwycenia
    a jednak już bijemy przed nią czołem

    telewizor szronem zaszedł
    nie wiadomo kiedy
    szklanka ślizga się jak igła po płycie
    słuchamy Vivaldiego "Cztery pory roku"
    słyszysz jak mocno bije w nas życie...


    MRÓZ

    Chodził malarz od chaty do chaty,
    wszystkie szyby malował nam w kwiaty -
    wszystkie szyby malował srebrzyście
    w małe gwiazdki i w palmowe liście.
    A choć każdy z malarzem się spotkał,
    nikt go nie chciał zaprosić do chaty -
    nikt za pracę mu nie dał zapłaty ..
    Edward Szymański

    OdpowiedzUsuń