Ktoś wyjeżdża, ktoś przyjeżdża, ktoś na kogoś czeka. Tak to już jest z tymi wakacjami. Babcia Kynia spakowała swoją wielką torbę i pojechała pociągiem nad morze. Ja usilnie próbowałam się dopakować do torby, a co babcia wkładała do niej to ja wyciągałam. Chętnie bym pojechała razem z nią, ale nie mogłam zostawić mamy samej. Już jutro odwiedzi nas ciocia Karinka, która wróciła z wyjazdu. W środę wróci tatuniek z pracy...
Ja odkrywam świat lalek i bardzo mi się to podoba. Niektóre lale mają swoje stare imiona, a innym muszę wymyślać sama (np. Ania jak babcia Ania, Kasia jak ciocia Kasia, Malwinka jak moja kuzynka, Tosia jak Tosia z Rudnika). Jestem bardzo opiekuńcza i dbam żeby dużo spały. Gdy któraś choruje (najczęściej Tosia) to idę do lekarza, przytulam, całuję i mówię, że jest bardzo dzielna. Dziś zbudowałyśmy z mamą domek, a lalki dostały herbatkę w filiżankach. Muszę poprosić mamę i babcię żeby mi pomogły skompletować ubranka dla nich, bo niektóre są całkiem golasowe, a lada moment przyjdzie jesień.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz