Jeszcze przedwczoraj szalałam na saneczkach w Olsztynie, a dziś?
Dziś pogoda nas zaskoczyła (tak jak zwykle zaskakuje drogowców). Miał padać śnieg, a w rzeczywistości padał deszczyk, który odrazu zamarzał. Nasze autko zamieniło się w wielki sopelek. Zanim wyruszyliśmy w drogę rodzice kuli lód na szybach.
W Olsztynie było bardzo fajnie. Był kotek, który zrobił "kupe" - "fuuj kotek", "góry" okazały się skałami, a śnieg był całkiem smaczny. Wcześniej przewracałam się na plecki i próbowałam robić orzełka. "Mamusia" mnie ciągle pytała "pomóc Ci wstać??" ja jej mówiłam "noooo", a później znowu przewracałam się na plecki. Tym razem kładłam się na brzuszek i zatapiałam buzię w śniegu. Rodzice chcieli mi pokazać ruchomą szopkę, ale była zamknięta (Bo w Olsztynie jest taka specjalna ruchoma szopka http://www.olsztyn.ug.gov.pl/szopka.php).
Moje ulubione zwroty : "nie da sie" ; "Mamusia patrz bańki"; "Mamusia (Tatuń, Maja) tańcz"; "pompuj, pompuj" (gdy chcę posłuchać szant); "włącz choinka"; "kupa beńdzie"; poza tym śpiewam "Zuzię", "Ogórka", "Hopsasa" - "My jesteśmy krasnoludki" i jeszcze kilka innych.
PS. Ciociu Karinko!! Rowerek jest od gwiazdki, stał pod choineczką u babci "Ysi". Jest cudowny i ma tyle zabawnych i głośnych melodyjek. Nie mogę się doczekać jak będzie u mnie w domku (bo się do auta nie zmieścił)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz