sobota, 4 lipca 2009

(oczywiście jest więcej zdjęć, wystarczy kliknąć fotkę)

Oj Oglądalski, Oglądalski... Trzeba było być na imprezie, a nie poganiać mnie. Mam już roczek i coraz więcej na głowie. Jest tyle ciekawych rzeczy, a nie tylko komputer i internet.
Muszę przyznać, że wczoraj zapomniałam, że obchodzę urodziny. Na szczęście rodzice i wszyscy goście pamiętali. Pewnych podejrzeń nabrałam rano, gdy w dużym pokoju na ścianach wisiały balony i serpentyny. Bardzo mi się to podobało, ale zupełnie nie widziałam po co to tata powiesił. Po śniadaniu wyruszyliśmy na spacerek, ale tak jest codziennie odkąd przestało padać. Później wróciliśmy na obiadek do domku i zaczęli schodzić się goście: prababcia Dzidzia, babcia Ania, dziadek Marek, ciocia Kasia i wujek Marcin, Mikołaj, Malwinka, moi rodzice i Ja. Gdy już wszyscy się zjawili, wniesiono tort i kazali mi dmuchać świeczkę. Nie wiedziałam jak to się robi (bo tylko dmucham czasami zupkę, ale jak mama podstawia mi łyżeczkę do dmuchania to od razu zapominam, że jest ciepłe i zjadam). Mama trochę mi musiała pomóc i udało się. Jak wszyscy mi śpiewali STO LAT to już coś podejrzewałam, że to chodzi o urodzinki. Mikołaj już ma przećwiczone zdmuchiwanie świeczek, ciekawe jak sobie poradzi w sierpniu z pięcioma? Później już tylko jedliśmy, bawiliśmy się klockami i dużo się śmialiśmy. Impreza była gorąca, bo i pogoda dopisała tego dnia, a zachodnie okna podnosiły temperaturę.
Tego dnia wydarzyła się też bardzo ważna rzecz. Na porannym spacerku postanowiłam się wyrwać mamie i zrobiłam sama trzy kroczki. Jak byliśmy w Krakowie też już próbowałam, ale 3 lipca zdecydowanie lepiej mi to wyszło. Na imprezie chwaliłam się moim nowym osiągnięciem, wszyscy byli zachwyceni.
Dziś w ramach prezentu urodzinowego od moich rodziców poszliśmy do MINI ZOO. Och jak tam jest fajnie. Jest tyle zwierzątek o których mam książeczki. Widziałam osiołka, konika, owieczki, kózki, świnki, kurki, koguty, kaczki, gęsi, nutrie, kotki i to chyba wszystko. Mogłam je dotykać, a na osiołku nawet posiedzieć. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się tam wybierzemy.

Ponieważ nareszcie jest istnie wakacyjna pogoda, rozpoczęliśmy sezon kąpieli. Najpierw pojechaliśmy do Kamyka nad niewielki zalew. Ja tam bym mogła długo się bawić w piachu i pluskać w wodzie, niestety rodzice wytrzymali tylko 2 godzinki. Zafundowali mi również kąpiel w wanience na balkonie, a z okazji urodzin dostałam basenik, który dziś ochrzciłam kupką ;). FOTKI

2 komentarze:

  1. No pieknie! Bardzo mi sie podoba! Zaluje, ze tego smakowitego tortu nie mialem okazji posmakowac, ale co sie odwlecze, to nie uciecze. Sam bym sie tak pobawil w piasku i pobudowal rycerskie zamki, w ktorych mieszkaja rycerze poszukujacy smokow. Ale pewnie juz smokow to nigdzie nie ma, bo rycerze to zamierzchla epoka. To bardzo dobrze, ze zaczynasz pomalu sama chodzic, bo jeszcze troche i zaczniesz gadac jak najeta. Oj biednba bedzie wtedy ta twoja mama...! Opowiadalas o serpentynkach i balonikach, ale ani jednego ani drugiego na zdjeciach nie pokazalas... Fajnego drugiego roczku!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Majeczko droga Badro ładna sukieneczka....
    A mamusia sie tak zapierała że nie kupi ci żadnej sukieneczki bo juz tyle ich masz.... :D
    Czyżby na inną okazję niz twoje urodzinki ta sukienka została kupiona:??
    A wracajac do twoich urodzin to aż nie można uwieżyć że tak szybciutko ten czas miną. Rok temu byłaś taka maluteńka, kruchuteńka a teraz BABA PEŁNA SIŁ I WERWY a o kruchliwości i maleńkości to mowy już nie ma :)
    STO LAT STO LAT MALEŃKA i Rośnij tak dalej :D ale lepiej w górę niż w bok :D:DD::D

    OdpowiedzUsuń