Blog dla moich bliskich, którzy są daleko i nie mogą na co dzień patrzeć jak rośniemy.
wtorek, 30 czerwca 2009
Na początku mojego posta zwrócę się do Oglądalskiego. Nie wiem czy zauważyłeś, ale zaczęły się wakacje. Nawet takie małe dziewczynki jak JA wiedzą, że wtedy jest czas urlopów. Ja właśnie z takiego urlopu wróciłam. Byłam w Krakowie u babci, cioci i Piby. W zasadzie większość czasu padał deszcz, więc moje relacje mogłyby się ograniczyć do: pada, nie pada, pada, nie pada. Na szczęście było kilka takich chwil, że mogłam spacerować. Pierwszy raz byłam na krakowskim rynku i bardzo mi się tam podobało. Goniłam gołąbki, koniki i wąchałam kwiatuszki. Muszę przyznać, że odkąd dostałam nowe buciki to polubiłam chodzenie i raczkowanie zaczyna mnie nudzić. Boję się jeszcze chodzić sama, więc spaceruję za rączki z rodzicami (czasami za jedną). Ja bym tak mogła bez końca tylko oni czasem marudzą, że kręgosłup ich boli itd.... Byłam też dwa razy u koników (w stajni koło mojej babci). Ale one są śmieszne! Okazało się, że wydają one znacznie więcej dźwięków niż tylko "iiiha". Byłam też z rodzicami u cioci i wujka Wę i był jeszcze jeden wujek. Wujki strasznie się krzywili, gdy zrobiłam kilka kupek. Oni chyba myśleli, że kupki pachną, ale to chyba tylko ich... Cioci to nie przeszkadzało, no ale ciocie z reguły są dzielniejsze. W ostatnią niedzielę odbył się piknik lotnictwa. Przyjechała do nas rodzinka Kołków i razem wędrowaliśmy po płycie lotniska. Wtedy pogoda zaskoczyła wszystkich. Po wielu dniach niepogody, deszczu i burz wyszło słońce i grzało niemiłosiernie. Muszę powiedzieć, że Malwinka strasznie urosła i jest coraz fajniejsza i czasami gada więcej ode mnie (ale nic nie rozumiem). Jeszcze parę miesięcy i będę mogła się z nią bawić. Miki natomiast jest bardzo dzielny, bo cały piknik chodził na nogach i nawet na chwilkę nie chciał skorzystać z mojego wózka. Ja to pod koniec byłam juz tak zmęczona, że usnęłam i nawet ryki silników startujących samolotów mnie nie obudziły (Malwinki z resztą też).
Szkoda, że finał ten imprezy był taki katastroficzny :(
Teraz jesteśmy w domku i bardzo się z tego cieszę, bo już trochę się stęskniłam... Dziś zrobilismy sobie spacerek po Sokolich Górach. Trochę mnie to zmęczyło, ale i tak byłam zadowolona.
PS. Muszę poskarżyć się na Pibę. Raz podzieliłam się z nią moim ciasteczkiem i od tamtej chwili ona mnie bardziej lubi i nie udaje, że mnie nie ma. Niestety później już zawsze towarzyszyła mi przy jedzeniu i czasami mi zabierała z rączki....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Niby racja Majko... Sa wakacje, ale internet dostepny jest wszedzie! Wszedzie mozna napisac kilka slow o kolejnych wydarzeniach w jakich uczestniczysz. A jak sobie pomysle, ze za kilka skonczysz roczek i juz jestes taka duza i jakze madra dziewczynka, a juz tyle ciekawych miejsc w Polsce odwiedzilas! No i wedruj sobie dalej i ogladaj! Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńNo a dzis sa Twoje urodziny i z tej okazji wszystkiego najlepszego Ci zyczymy :-)
OdpowiedzUsuńMaju! Juz jestes starsza, masz rok i jeden dzien!!! Ale nic nie napisalas jak sie udaly urodziny? Czy byl torcik i swieczka na nim? No pokaz jak to tam bylo! Pozdrawiam juz ponadroczna dziewczynke!!!!!;-)
OdpowiedzUsuń