niedziela, 15 lutego 2009

(kliknij na zdjęcie by zobaczyć więcej)
11-15 luty-> Wizyta w Krakowie.
Co za dłuuugi weekend i tyle wrażeń. Spotkaliśmy się z wujkami, ciociami... Spadło dużo śniegu i mama wyciągnęła z piwnicy swoje stare sanki. Rodzice opatulili mnie kocykami i szalikiem, ale i tak troszkę zmarzł mi nosek. Na spacerze towarzyszył nam czarny futrzak ("hau hau" to piesek, Debrusia). Ogólnie bardzo mi się podobało (szkoda, że nie ulepiliśmy bałwana). Musimy to koniecznie powtórzyć!
Wracając z Krakowa odwiedziliśmy Mikołaja i jego rodziców. Lubię tam zaglądać i bawić się z moim kuzynem w ganianego. Jeszcze trochę i na własnych nogach go będę ścigała. Wtedy na pewno go złapię, bo babcia i wujek to wolno biegają. Później dostałam pyszny obiadek, to można zobaczyć poniżej - wujek postanowił to uwiecznić (ciekawe dlaczego??).

(kliknij na zdjęcie by zobaczyć więcej)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz