poniedziałek, 23 lutego 2009

(kliknij by zobaczyć jak minął mi dzień)

Dziś był bardzo WAŻNY dzień, ale od początku... Od rana rodzice śledzili relacje z DNIA porodu MALWINKI (mojej nowej, malutkiej kuzynki). W międzyczasie wyjęli pudło klocków, które kupili dla "mnie"(??). Oni świetnie się bawili i jeszcze kazali mi burzyć to co zbudowali. Ja się pytam PO CO?? Jaki to ma sens?? ( i jeszcze krzyczeli BAM bam i się cieszyli gdy ich budowle się z hukiem rozsypywały). Mi się najbardziej podobała ulotka... Co było potem?? Rodzice wymyślili
spacer, ale nie sprawdzili jaka jest pogoda. Cóż była kiepska, odwilż - wielka chlapa i sypał mokry śnieg. Więc sprytnie postanowili, że zamiast wózka użyjemy samochodu. Pojechaliśmy na Jasną Górę, oglądnąć szopkę. Ja tam już byłam, ale i tak było fajnie bo poprzednim razem spałam ;). Po powrocie do domu był już tylko jeden temat "Czy już urodziła??". No i zleciało... W końcu ok 19 zadzwoniła babcia Ania z radosną nowiną. Malwinka urodziła się o 18:58 i jest całkiem sporą dziewczynką(3220 i 58cm). Rodzicom serdecznie gratulujemy i nie możemy się doczekać spotkania!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz