piątek, 10 kwietnia 2015

Remont

U nas prawie jak w pewnej piosence: "Coś gruchnęło, coś huknęło. Mamie wpadło do talerza kilo tynku. Coś buchnęło i walnęło...". Prawie, bo u nas tylko remont.  Miało być wszystko zaplanowane i przemyślane, a wyszło inaczej. Po wakacjach ja rozpoczynam naukę w szkole i przydałoby się biurko. Lena od jakiegoś czasu śpi na materacu. Zmiany były nieuniknione. Pokój nadawał się do totalnego odświeżenia. Mamie się zrobiło trochę smutno gdy tata zrywał stare tapety. Czemu smutno?? Nie bardzo rozumiem- mamie smutno, że my rośniemy. To chyba dobrze? Nie nosimy pieluch, wiele rzeczy robimy już same. Doskonale się razem bawimy itd... Nie rozumiem tej mamy, niby chce nowe, a smutno jej. No, ale machina ruszyła i w domu mamy straszny bałagan i tonę kurzu. Stare mebelki, niektóre książeczki i zabawki powędrują do innych dzieci. Trzeba zrobić miejsce na nowe...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz