środa, 11 marca 2015

Konkursy, pocztówki, krępujące sprawy

Padło pewne kłopotliwe pytanie: Kiedy będą wyniki konkursu o latawcach? Z przykrością zauważyłam, że prac jest mniej niż poprzednim razem. Ze wstydem dodam, że nie mam gotowych nagród. Po pierwsze nie mam czasu, po drugie gdy mam czas to zapominam, a po trzecie mama nie kupiła mi obiecanego kleju. Prace, które dostałam są niesamowite i wcale nie będę się kierowała moimi sympatiami (tu pozdrawiam ukochaną ciocię Karinkę), tylko zimnym okiem ocenię artystyczne walory (zapominając o różnicy wieku artystów). To już wkrótce (może nigdy). Chciałam też podziękować za kartki, które dostałam. Nie było ich dużo, ale Ci którzy nadesłali włożyli w nie serce (dziękuje c. Ani i w. Grzesiowi, babci Krysi i dziadkowi Januszowi, nawet c. Karince i w. Bartkowi- kartka świąteczna też się liczy ). Czekam na jeszcze więcej pocztówek!! Na zdjęciu widać front naszej lodówki (wystawa została już zmieniona), gdzie znajdziecie swoje pocztówki i nasze zdjęcia z wakacji. Za mną bardzo trudny tydzień, musiałam podjąć niesłychanie ważną decyzję. Powstał pewien dylemat dotyczący moich zajęć tanecznych. Okazało się, że jak nie ma na nich moich najbliższych koleżanek to ja nie chcę tam chodzić. Dlatego mama zaproponowała zmianę, żebym zobaczyła coś nowego. Padło na balet. Zajęcia wydały mi się ciekawe, zupełnie inne niż dotychczasowe tańce. Ciężko było wybrać: koleżanki czy coś co mi się podoba? Rozważaliśmy plusy, minusy... wygrywała ciągle przyjaźń. Tylko, że fakt choroby koleżanki i to że mam być sama na zajęciach (chodzę tam już 1,5 roku) pomógł mi. Teraz będę baletnicą, przynajmniej przez chwilę będę próbować.  
Co u Lenusi?
Lenusia z chęcią wróciła do przedszkola po długiej przerwie (ok. 6 tyg), chociaż ze smutkiem mówi że z jej grupy jest bardzo mało dzieci (6). Niechętnie rano wstaje, bardziej pasowało jej gdy budzik nie dzwonił, a mama nie powtarzała "dziewczynki wstajemy!!". Na zdjęciu widać wyspaną Lenusię, z brudną buzią od pasty, z piżamką tył do przodu i z uśmiechem radości. Tu jej budzik nie obudził!! Z zazdrością patrzy, że ja mogę chodzić na tyle dodatkowych zajęć (zwłaszcza podoba jej się plastyka, ale trzeba mieć 6 lat). Wymyśla niestworzone rzeczy, przypominając mamie że ma tylko 3,5 ("Mam 3,5 bo jestem Lenusia"). Ostatnio (gdy zaprowadzały mnie na plastykę) mama poprosiła ją żeby stanęła za drzwiami i  nie podchodziła do schodów, a ona tylko zbiegnie coś sprawdzić. Mama przeżyła chwilę grozy gdy 30 sek później usłyszała przeraźliwy krzyk. Lena postanowiła podejść do schodów i wsadzić głowę między pręty balusatrady, żeby obserwować mamę. Tylko, że głowa weszła, a nie chciała wyjść.
Gdy mama dobiegła do Lenusi było już po wszystkim:
- Czemu mnie nie posłuchałaś? - z jednej strony ulga i radość, że nic się nie stało, z drugiej złość.
- To nie ja.
- Nie ty wsadziłaś głowę?
- Nie to taka pani mi kazała.
Lena do tej pory wstydzi się tej historii, a łzy napływają jej do oczu. Mama też ma nauczkę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz