
Mama zapisała mnie do szkoły. Tym razem mi się nie upiecze. Moje koleżanki, które poszły w tym roku były super zadowolone, a ostatnio trochę im się już pozmieniało. Nie chcą odrabiać lekcji- czyli pisać literek. Coraz więcej przy tym marudzą, a nawet płaczą. Ponieważ dużo ostatnio chorowałam to i mnie mama zaganiała w domu do pisania i rysowania szlaczków. Tak musiała mnie zaganiać, bo ja to zawsze znajdowałam sobie lepsze zajęcie. Trochę bardzo mi te literki nie chcą wychodzić takie ładne (albo są za małe, albo za duże, albo krzywe, albo nierówne...). Mama chciała mnie zmotywować "Maju, ja też na początku pisałam takie brzydkie
kulfony.Twoje są nawet ładniejsze niż te moje. Pokaże Ci moje zeszyty. Trzeba ćwiczyć i w końcu wyjdzie". Pokazała mi swoje zeszyty z pierwszej klasy i okazało się że mnie okłamała. Jej literki były ładne, nie to co moje. Chociaż mama twierdzi, że babcia musiała te pierwsze zeszyty wyrzucić. Oto moja książka, którą wymyśliłam sama, mama spisała. Ja narysowałam obrazki...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz