niedziela, 17 listopada 2013

Co u Leny?

Jak miałam dwa latka rozpoznawałam 95% marek aut, jeżdżących w naszym kraju. Tata był dumny jak paw i u znajomych rysował znaczki, a ja zgadywałam :audi, nissan, opel itd... Dziś rozpoznaje 85% aut. Postanowiliśmy wciągnąć w tą zabawę Lenkę. Jest niezła, trzeba jej przyznać. Tylko, że ona ma typowo kobiece podejście do sprawy:
Maja: Lenko jakie to autko? - pokazuję jej znaczek
Lena: Zielone. - odpowiada dumnie Lenka.

Oglądamy książeczkę
Mama: Co to za zwierzątko?
Lena: Wilk!!
M: Nie, to żubr.
M: Co to za zwierzątka? - pyta mama pokazując na sarenki
L: To nie jest żubr.

Siedzimy, a u góry słychać stukanie.
L: O nie, znowu ten gupi siad puka. Nie bój się Maju.
M: siad?
L: No są.- zapada cisza- siad - dodaje po chwili

Lenka ma już dwa lata i trzy miesiące. Jest coraz lepszą towarzyszką zabaw. Czasami się bijemy i kłócimy. Szczerze mówiąc, to ona zaczyna większość awantur. Chyba z nudów mnie prowokuje: wyrwie mi zabawkę i z nią ucieka, szarpnie mnie za włosy, albo stuknie w głowę. Wszystko byłoby spoko, ale gdy jej oddam to się zaczyna. Wystarczy, że ja ją dotknę paluszkiem, a ta w ryk i na skargę do mamy. Muszę się wtedy tłumaczyć, a mama chyba i tak nie do końca wie kto zaczął, albo kto nadużył siły. Na szczęście szybko zapominamy o kłótniach i łzach: tulimy, wygłupiamy, śmiejemy, tańczymy, śpiewamy, bawimy i to wszystko razem. Gdy mama nas takie widzi to tylko się uśmiecha do siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz