Dziadek Janusz opowiadał mi o swoich wakacjach, o tym jak odwiedził grób Świętego Mikołaja. Powiem szczerze, że nie dawało mi to spokoju więc postanowiłam spytać mamy:
- Mamo, skoro dziadek był na grobie Mikołaja to znaczy, że on miał pogrzeb i go nie ma. To kto nam daje prezenty??
Mama usypiała Lenkę:
- Maju, pogadamy jutro. Teraz ciiii, bo obudzisz Lenkę.
Oczywiście ja zapomniałam i mama też zapomniała.
Wracając z popołudniowych tańców:
- Mamo bo w Dzieciach z Bullerbyn to nie było Świętego Mikołaja tylko oni sami robili sobie prezenty. To jest ten Mikołaj, czy nie?
- Ale zimno się zrobiło.- odpowiedziała mama
- Tak zimno, ale jak to jest z tym Mikołajem??
Okazuje się, że jest różnie. W Rosji jest dziadek Mróz (do mnie też kiedyś przyszedł, dziwna sprawa), a inni robią sobie na wzajem takie upominki.
Tatuś obiecał nam super prezenty po powrocie z pracy. Zabrał nas do sklepu i miałyśmy wybrać sobie klocki Lego i Duplo. Przed wyjściem rodzice powiedzieli mi, że niektóre są bardzo drogie i tych nie będę mogła sobie wybrać:
- Nie martw się tatusiu ty mi kupisz tańsze, a Świętego Mikołaja poproszę o droższe.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz