sobota, 5 stycznia 2013

Chore Święta




Zdjęcia
Święta się skończyły, ale myślę że zapadną nam  w pamięci na długo. W tym roku obchodziliśmy wigilię Wigilii 23 grudnia razem z babcią Anią i dziadkiem Markiem. 24 grudnia zapakowaliśmy się do autka i pojechaliśmy do Krakowa gdzie spędziliśmy Wigilię z prababcią Stasią, babcią Krysią i ciocią Karinką. Oczywiście najmilszy moment całego wieczoru to rozpakowywanie prezentów (a to już był drugi prezentowy wieczór). Nie będę wyliczać co kto dostał bo by chyba miejsca nie starczyło. Najważniejsze, że wszyscy byli zadowoleni. No i o Świętach mogę jeszcze napisać to, że byłyśmy (Lenka i ja) z babcią Krysią zobaczyć żywą szopkę w stajni obok kościoła. Lenka była tym bardzo przejęta i po powrocie ciągnęła wszystkich do drzwi mówiąc "Ha ha". Chciała jeszcze iść zobaczyć konika. Tyle się działo. Mama chciała nas wziąć na oglądanie krakowskich szopek i na masę spacerów, jeśli byłybyśmy zdrowe. Bo ja do Krakowa przyjechałam z kaszlem. Skończyło się tak, że pierwszego dnia Świąt mama wstała z gorączką i żadne leki nie postawiły jej całkiem na nogi. Nawet po powrocie, w Nowym Roku, do domu jeszcze trochę była niewyraźna. Musiała zrezygnować z Sylwestra, dzięki czemu ja miałam większe towarzystwo. Mama trochę ze mną potańczyła (babcia nie dała rady bo zaraziła się od mamy i leżała z gorączką), Lenka smacznie spała. O 23 otworzyłyśmy szampana, a o 23:40 spałam z kieliszkiem w dłoni. Tak o to Święta Bożego Narodzenia i Sylwester 2012 minęły pod znakiem kaszlu i wysokiej temperatury.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz