| Z Wiką (ZDJĘCIA) |
Brak nam (Lence i mi) ciągle czasu i sił. Rodzice wciąż coś wymyślają, a to dwutygodniowa tułaczka, a teraz odwiedzinki u rodzinki. Plany mieli ambitne : Kraków, Bieszczady, Salowa, Rudnik i do domu. Jak to zwykle bywa złośliwy los wszystko namieszał. Zaczęło się od tego, że po przyjeździe do babci Krysi tata nie mógł wyjść z auta. Później chodził na czworakach razem z Leną, dotrzymywał jej towarzystwa na jej poziomie. Do tego coś auto zaczęło się buntować. Po kolejnych dziwnych przypadkach mama powiedziała "STOP, w Bieszczady nie jedziemy". Tata się pozbierał i zaczął chodzić normalnie, a z auta wykręcił niepotrzebny czujnik. Bo wiecie, że w aucie nie wszytko jest potrzebne? Mamę to nieco zaskoczyło i zaproponowała usunięcie jednego z kół... Tym sposobem posiedzieliśmy w Krakowie dłużej niż planowaliśmy.
Pospacerowaliśmy i odwiedziliśmy Przyborów gdzie zażywałam kąpieli w górskiej rzece. Po tygodniu w rozszerzonym składzie, bo aż na dwa samochody wyruszyliśmy do Stalowej Woli. To był prawdziwy zlot rodzinny, prawie jak w Święta. Najechaliśmy domek cioci Dagi i wujka Tomka. Dorośli się napychali grillami, grali w badmintona, a ja zaprzyjaźniłam się z Wiką (Golden Retriever). Kocham tego psa i chciałabym mieć takiego samego. Generalnie jest bardzo kochana, ale niezła z niej kradziejka. Trzeba było pilnować lotek, zabawek i ubrań bo ona tylko czyhała na moment nieuwagi. Do tego odwiedzałam ciocię Agnieszkę i Kacpra. Ciocia jest supcio, ma dużo lakierów do paznokci (nawet mi dwa dała) i bawiła się ze mną w latające krowy. Ze smutkiem pożegnałam się ze wszystkimi i pojechałam do Rudnika nad Sanem. Tu przynajmniej miałam rówieśników do zabawy. Tam jest taka moja koleżanka Tośka, ona nie ma jeszcze 3 lat. Bawiłyśmy się razem, kłóciłyśmy i znowu bawiłyśmy. Trochę mnie denerwowało, że ja zaczynam sobie śpiewać a Tośka za mnie kończy.
| Z Tosią |
" da" - daj, weź
"am" lub "aaaaa" (zniecierpliwione) - no dawaj mi to bo mi smakuje, a jestem głodna
naśladuje też inne dźwięki, ale chyba nie wszytko jeszcze wie co i kiedy. Chociaż dużo rzeczy co mama i tata mówią to widać że kojarzy:
"będziemy jechać autkiem." więc Lenka udaje auto "brrrrrrrrr"
"idź do mamy, zobacz co ma" itd......
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz