Długi weekend minął nam wyjątkowo miło, mimo że tatuniek był w pracy. Jednego dnia pojechałyśmy z babcią Anią do Rędzin do cioci Eli. Wybiegałam się tam po ogrodzie za wszystkie czasy. Ćwiczyłam kopanie piłki, tata będzie ze mnie dumny :).
![]() |
| Golfik |
W niedzielę odwiedziliśmy inną ciocię Elę i wujka Ryśka w Śmiertnym Dębie (o którym już rok temu pisałam). Poszłyśmy do lasu na borówki (takie czerwone kuleczki- żeby uniknąć konfliktów regionalnych ;) ). Popołudniu przyjechała Jula, z którą bawiłyśmy się przez resztę dnia. W aucie szybko usnęłam (co mi się rzadko zdarza) i później byłam bardzo rozdrażniona gdy obudzono mnie pod blokiem.
![]() |
| Z Julką |
Od jakiegoś czasu namiętnie oglądam Dorę, z której uczę się angielskich słówek. Liczę do dziesięciu zarówno po polsku jak i po angielsku (i tu chyba rzadziej się mylę). Kiedyś ciocia Karinka poprosiła mnie żebym coś policzyła:
- One, two
- Maju, ale policz po polsku. - prosiła ciocia
- One, two...
- Maja po polsku
- No one, two...
Dopiero jak zaczęła ze mną liczyć to jakoś poszło.
Innym razem:
- Maju co rysujesz?? - ktoś zapytał
- Moutain
- Mamo chodź szybko - ciągnęłam mamę za rękę
- Maju ja z tym brzuchalem tak szybko nie mogę!!
Złapałam babcię za rękę i ciągnęłam ją, aż zaczęłyśmy biec:
- Let's go babcia!!
- Maju jak smakują Ci lody? - spytała babcia
- It's delicious.
O dzidziuniu:
Nadal nie ma zgody rodziców co do ewentualnych imion. Mimo dużej pomocy cioć, a ostatnio nawet wujka (w. Łukasz zaproponował, że może Łukasz) ciągle konkretów nie ma. Mama od dwóch tygodni podejrzewa, że TEN dzień nadejdzie już. Zatem tatuń jak na szpilkach siedzi w pracy. Większość osób upiera się, że to będzie chłopak. Ja ciągle chce siostrzyczkę. Mimo wielkiej sympatii do pojedynczych przedstawicieli chłopaków, nie lubię ich i koniec.



no cóż... Łukasz to w końcu piękne imię... :D i po angielsku Majeczka będzie mogła mówić ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam.