niedziela, 10 kwietnia 2011

Imieninowo

Wczoraj (9.IV) były moje imieniny. Bardzo chciałam namówić rodziców, żeby z tej okazji  kupili nową choinkę, żeby było jak w  Boże Narodzenie. Mimo, że nie dali się przekonać to i tak było miło. Były życzenia i prezenty. Ja postanowiłam zrobić małe przyjęcie i kupiliśmy z rodzicami lody. Po obiedzie u babci Ani wszyscy obecni dostali pyszny lodowy deserek.
Chciałam się pochwalić, że od jakiegoś czasu mam łóżeczko dla dużych dziewczyn. Jest niebieskie jak początkowo sobie wymarzyłam (bo później chciałam różowe, zielone albo żółte). Teraz zasypiam w moim ulubionym łóżeczku pod puchatkową pościelą, którą dostałam od dziadka Janusza z okazji imienin. Zasypiam grzecznie po przeczytaniu bajki (najczęściej o Kubusiu Puchatku) i opowiedzeniu historii (o moich przygodach z Kubusiem i naszymi przyjaciółmi), później przytulam się do moich misiaków (Kubusia, Prosiaczka, Tygryska, Kłapouszka; Królika nie mam bo nie można go nigdzie kupić). W środku nocy (różnie ten środek wypada, między 23 a 3 rano) tuptam do pokoju rodziców (z dzidziusiowego łóżeczka też sama wędrowałam) i śpimy razem do 9. Drugim powodem do dumy jest to, że wyrażam zgodę na robienie kucyków. Do tej pory miałam fryzurę "wiatr we włosach". Po całym dniu zabaw i po każdej nocy mama rozczesywała moje niesforne kosmyki włosów. Każda fryzura wytrzymywała maxymalnie 5 minut, a później ściągałam gumki i spinki. Teraz nawet sama proszę o zrobienie kicków. Po jakimś czasie (2-3 godzinki) wracam do "wiatr we włosach", ale przez jakiś czas wyglądam po dziewczyńsku. Dziś załączam kilka zdjęć na dowód moich słów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz