Ostatnio wyrwało mi się "mamo chcę na dwór (...)" . Mama była dość zaskoczona bo na ogół chodzimy na :podwórko, plac zabaw, albo po prostu na spacer (żeby nie narzucać się z małopolskim POLEM). W zaistniałej sytuacji mama postanowiła mnie wziąć do królewskiego miasta Krakowa gdzie wychodzi się "na pole". "Dosyć tych dworskich określeń!!" stwierdziła i już pakuje walizki.
Lada dzień Święta Wielkiej Nocy, a zatem:
Wszystkim życzymy (Ja i moi rodzice) wiosennych Świąt, kolorowych pisanek, czekoladowych zajączków, z cukru baranków i mokrego śmingusa dyngusa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz