piątek, 26 listopada 2010

Zi zi zi zi ziMA


Robi się coraz zimniej i ku mojej ogromnej radości czuć zimę. Jak ja się ucieszyłam gdy mama krzyknęła "Maja spójrz za okno, pada śnieg!!". Następnego dnia rano gdy ujrzałam leżący śnieg na ziemi oznajmiłam  "Ubielajmy się szybko i chodźmy na podwólko. Będziemy lobić baałwana i rzucać śnieżkami...". Mama nie dała się jednak przekonać, żeby wyjść bez śniadania i stwierdziła, że jest za mało śniegu. Tak to już jest z ta moją mamuśką. Czasami ma te swoje zasady i reguły "upalta jak osioł". W sumie to ja ją lubię bo razem robimy dużo ciekawych rzeczy np. malujemy farbami (pędzelkami, paluszkami, a najbardziej podoba mi się odbijanie rączek), robimy pieczątki, bawimy się klockami, lalkami itd...
 (jedno ucho jest dziełem mamy, a drugie zrobiłam sama tylko mama przykleiła;reszta KRÓLIKA to ja sama zrobiłam)

Ostatnio mama pokazała mi bardzo ciekawą rzecz - plastelinę. Od kilku dni namiętnie ją wyciągam - można w nią czasem wdepnąć (z czego mama nie jest zadowolona). Staram się ją (plastelinę, nie mamę) gnieść, robić kuleczki, wałeczki, ale mi jeszcze nie wychodzi...Lubię też słuchać (rodzice chyba też) bajek z takiego mojego specjalnego radyjka. Niektóre fragmenty to znam już na pamięć. Rodzice z resztą też i często muszę ich upominać, żeby nie śpiewali i nie gadali (z Kubusiem, albo Kapturkiem). Bardzo mi się podoba bajka o Kubusiu Puchatku, Bazyliszku, a o Warsie i Sawie to nie lubię, a Czerwony Kapturek już mi się znudził. Mama zawsze mi włącza przed spaniem i wtedy mi łatwiej usnąć. Podobno wczoraj w środku nocy (mama wyłącza mi bajkę jak sama się kładzie) mama usłyszała, że płaczę. Szybko przybiegła do pokoju, a ja stałam w moim łóżeczku i razem z prosiaczkiem, królikiem i całą resztą śmiałam się z Kubusia (który wsadził głowę do garnka by wylizać miodek i nie mógł jej wyciągnąć). Gdy skończyłam się śmiać jak gdyby nigdy nic wróciłam do spania.
***
W dniu wyborów spacerowałyśmy z mamą i babcią. Ja zadawałam mnóstwo pytań, bo jestem z natury dość ciekawa np.
- Dlaczego ten piesek idzie??
- Dlaczego idzie z panem, a nie z panią??
- Dlaczego pani ma niebieską sukienkę (mama twierdzi, że to płaszcz)?
- Dlaczego sklep zamknięty?
- Dlaczego niedziela?
- Czyje to auto?
Mama czasami nie umie mi odpowiedzieć, ale ja nie daję za wygraną i zadaję pytania pomocnicze. Podczas tego niedzielnego spaceru, podczas mojego słowotoku nagle oznajmiłam:
- Jestem zła, nie odzywam się do Ciebie.
Mama nie wyglądała na przejętą, a wręcz na zadowoloną. Długo nie wytrzymałam tej ciszy i po 3 sekundach nasunęły mi się do głowy nowe pytania. Mama i babcia odpowiadały na zmianę. Po 20 minutach w końcu nie wytrzymałam:
- Przestańcie tyle gadać...
***
Gdy kiedyś się śmiałam z Kubusia i jego przygody oświadczyłam:
- MASAKLA hihihi... masakla na maxa.
***
Mama zrobiła z plesteliny osiołka, a ja go zniszczyłam:
-Majeczko czemu go zniszczyłaś?? Ja się tak bardzo starałam. Jest mi smutno i przykro.
- Jesteś stala?? Jesteś ślepa i głucha jak Deblusia??
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz