Blog dla moich bliskich, którzy są daleko i nie mogą na co dzień patrzeć jak rośniemy.
czwartek, 21 października 2010
taka niespodzianka
Tatuń pojechał do pracy. Ja po cichutku zapakowałam się do walizki, ale zorientował się że jestem w środku i musiałam zostać w domu z mamą. Na szczęście teraz tatuń pracuje niedaleko i raz na parę dni przyjeżdża do nas by spędzić z nami parę godzin. Gdy ostatnio nas tak odwiedził to po kąpieli powiedziałam do mamy:
- Zaproś go na obiad to przyjedzie.
- Sama go zaproś - powiedziała mama z uśmiechem
- Dobse - powiedziałam i pobiegłam do niego - Tatuńku przyjedź ugotuję pysny obiadek - wyrzuciłam z siebie jednym tchem masując się po brzuszku.
Tatuniek bardzo się ucieszył z zaproszenia na obiad, ale musimy na niego czekać jeszcze do niedzieli.
Dziś nie mogłam się dogadać z mamą. Trochę jestem przeziębiona i jestem marudna (tak twierdzi mama). Mama zrezygnowana spytała czy chcę pogadać z tatą, a ja oczywiście chętnie się zgodziłam:
- Cześć tatuńku
-Ooo cześć Majeczko!! Co słychać?? - tatuń był troszkę zaskoczony
- Mam dla Ciebie niespodziankę - mama od kilu dni zastanawia się nad prezentem na zbliżające się urodziny taty.
- Niespodzinkę, a jaką?? - tata jeszcze bardziej zdziwiony
- Urodzinową
- Taaak?? - tata był już zaciekawiony - a co to za niespodzianka??
- Fajna - odrzekłam
- Ale co to takiego??
- Niespodzianka - Chyba myślał, że się wygadam hihi
Na wszelki wypadek oddałam mamie telefon...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz