Wujek jest dość ciekawym ludziem. Z wykształcenia jest kucharzem i pracuje w restauracji. Z zamiłowania jest mechanikiem samochodowym - samoukiem i grywa też na trąbce. Pisałam o nim w maju 2009 roku, to on nas ratował gdy na zakopiance popsuł nam się samochód. Tym razem wujek dał się poznać od strony kucharskiej. Przygotował pyszną kolację, której nie doczekałam bo ze zmęczenia szybko usnęłam. Mama mówi, że wszystko było palce lizać i sama już nie będzie miała odwagi gotować dla wujka bo mogło by to być "bez wyrazu" ;). W końcu miałam więcej czasu by pobawić się dłużej z ciocią, która chyba mnie lubi bo wygłupiała się ze mną i przytulała mnie. Do mojej nowej skarbonki wpadło też parę nowych pieniążków. Ja generalnie znajduję forsę, najwięcej jest w portfelach. Gdy komuś to przeszkadza oznajmiam, że to moje pieniążki. Jak sama nie mogę znaleźć wtedy zwracam się do kogoś "możesz dać pieniążka? , "daj pieniążka" i jeszcze nikt mi nie odmówił (mama mówi żebym tylko papierowe brała). Skarbonka robi się coraz cięższa. Ciocię i wujka zabraliśmy też na Jasną Górę i do Olsztyna (ale to są podstawowe miejsca, które trzeba zobaczyć). Myślę, że wszyscy mieliśmy sporo wrażeń przez dwa dni. Teraz nadrabiamy naszą nieobecność w domu...
Dziękujemy Ciociu i Wujku, że nas odwiedziliście. Przy tej okazji ponawiamy zaproszenie do cioć i wujków, a nawet babć i dziadków, którzy nas jeszcze nie odwiedzili. Czekamy na WAS!!
Dziękujemy za tak miłe słowa i mamy nadzieje ze to nie był pierwszy i ostatni raz. Pozdrawiamy gorąco.
OdpowiedzUsuńP>S skombinujcie jakąś kotarke do salonu na następną wizytę