Muszę przyznać publicznie, że jestem bałaganiarą. Miałam po kim odziedziczyć tą umiejętność. Sprzątać po sobie umiem i czasami robię to z wielkim zapałem, a czasami, cóż mama musi się nagadać. Kilka razy rodzice zabrali mi zabawki, których nie chciałam posprzątać i teraz naprawdę się staram. Mama jest wyrozumiała i pozwala mi na roznoszenie zabawek po całym domu. Ostatnio miarka się jednak przebrała i mama do znudzenia powtarzała:
- Posprzątaj te zabawki bo ktoś się przewróci.
- Posprzątaj bo niechcący nadepnę i Ci coś zepsuję.
-Posprzątaj te gazetki bo się na nich ktoś poślizgnie i przewróci - powiedziała łapiąc równowagę.
W końcu na kolejną reprymendę odparłam:
-Podnoś nogi do góry - a po chwili zastanowienia - to są moje zabawki.
W końcu i tak musiałam trochę posprzątać, ale jak to mówią nauka w las nie idzie...
***
W ostatnim tygodniu byłam trochę niegrzeczna. Kłóciłam się z mamą, albo z Marychną ( z czego mama była w głębi zadowolona bo wtedy nie kłóciłam się z nią).Obiecuję też różne rzeczy (choć nie wiem co to znaczy), a później nie wywiązuję się z nich. Razu pewnego Mama mi przypominała kolejny raz o danym słowie, gdy nagle przerwała w pół zdania i krzyknęła. Szybko do niej pobiegłam i okazało się, że przycięła sobie palca drzwiami od szafy. Gdy zobaczyłam pierwsze łzy w oczach i wykrzywioną buzię objęłam mamę (tak jak ona to robi gdy ja płaczę):- Nie płacz, już dobrze kochanie...
Dalej miała minkę nietęgą, a oczy zaszklone:
- Nie płacz bo będziesz miała szpikulce (tzn. katar), przyniosę Ci papierek.
Kiedy wróciłam z papierkiem mama już się uśmiechała, a nawet można powiedzieć że się śmiała.
***
Drodzy dorośli ja was słyszę, choć nie zawsze słucham. Jeśli nie chcecie żebym coś mówiła to musicie uważać żeby tego przy mnie nie mówić. Raz dziadek M. powiedział mi, że jestem gruba (żarty czy nie, ja pamięć mam dobrą). Kiedyś w niedzielę szłyśmy z mamą do babci i dziadka na obiad:-Mamo...
-Tak?
-Gdzie idziemy?
-Do babci Ani na obiadek.
-Nie chce jeść.
-Czemu?
-Bo jestem za gruba.
Na szczęście jak doszłam do babci zapomniałam o tym i mimo wszystko trochę zjadłam.
***
Mama ma powody do zadowolenia bo od 9 dni śpię bez pieluszki w nocy. Zaczęło się tak, że obudziłam się z płaczem w nocy że chcę siku. Mama zdjęła mi pieluchę, a gdy później chciała mi założyć suchą ja oświadczyłam, że "nie bo mi jest gorąco". Zaspana mama nie miała siły ze mną dyskutować i od tamtej pory kładę się spać bez pieluchy. Na 9 nocy tylko 3 zakończyły się niepowodzeniem, więc myślę że to duży sukces. Mniej radosna nowina jest taka, że od 9 dni nie śpię w ciągu dnia więc mama czasami jest zmęczona moim gadaniem...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz