Trochę zasiedziałam się w Częstochowie. Rodzice starają się jak mogą urozmaicać mi czas. Jak był tatuń to jeździliśmy na wycieczki autkiem (Złoty Potok, Śmiertny Dąb) i rowerkiem. Jak tata jest w pracy to dużo czasu spędzam w piaskownicy z moją "koleznką Malysią". Pogoda ostatnio się ochłodziła i w domku więcej siedzimy. Najwyższy czas pomyśleć o jakiejś większej "wyprawie".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz