![]() |
| Kolejny bałwan pod blokiem |
Była dość długa przerwa, a teraz wszystko trzeba ładnie nadrobić, a działo się sporo. Po pierwsze tata nam się rozchorował i kilka dni był odcięty od rzeczywistości. Bardzo chciał szybko wyzdrowieć bo przecież przerwa w pracy jest ograniczona. Mimo wszystko atrakcje nas nie omijały, zwłaszcza mnie (czasami lepiej jest być starszym). Po pierwsze dostałam swoje własne narty, a Lena nakładki- łyżwy na buty. Nie Lena, a Lenusia (tak trzeba się zwracać do mojej siostrzyczki bo w innym przypadku mówi : "phi, jestem Lenusia"). Nakładki Lenusi wypróbowałyśmy tego samego dnia, narty musiały czekać. Mimo dodatniej temperatury, kapiącego deszczu i jeszcze kilku przeszkód po drodze, Lenusia podbiła lodowisko. Kolejnego dnia mnie wysłano na półkolonię do Rędzin (koło Częstochowy, do klubu z kulkami) z koleżanką. Dostałam kieszonkowe, całe 6 zł i poczułam się bardzo dorosła. Wykazałam się sprytem bo rozmieniłam kasę i kupiłam sobie kilka rzeczy. Mama się trochę denerwowała tym moim wyjazdem, a ja wcale. Gdy tatuś doszedł do siebie postanowił nam zrobić mini ferie w górach. Ponieważ czasu do jego wyjazdu zostało naprawdę niewiele to pojechaliśmy na niecałe dwa dni. Przed naszym przyjazdem do Szczyrku napadało dużo śniegu.
![]() |
| Dodaj napis |
Zdecydowanie bardziej przypadły jej do gustu saneczki i jabłuszko z tatą.
![]() |
| ZDJĘCIA |



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz