Mama: Proszę Maju, wypij to.
Maja: Co to?? Ja się boję....ja nie chcę. -spazmy, rzuty na podłogę, sprinty po domu taka jest moja reakcja na większość leków (to nie są skutki uboczne).
Lena: Ja, ja się napiję. Mnie boli, ja jestem chola.
Mama: To dla Majki, tobie nic nie jest.
Maja: Boli mnie brzuszek.- płacz
Lena: Mnie też boli brzuszek. - piękny uśmiech- Mogę sylopek?
Tak, to były trzy bardzo stresujące dni. W międzyczasie tata się dowiedział, że jednak ma jechać wcześniej(o jakieś 2 tygodnie) do pracy i przyjechała babcia Krysia.
Tata dał mi buziaka i kazał kłaść się do łóżka. Zabrał walizkę i pojechał w Polskę. W domu wszyscy spali, panowała cisza. Dopiero po 7 było słychać robotników ocieplających sąsiedni blok, a z drugiej strony bloku dochodziły dźwięki robót przy nowym placu zabaw. Na łące gdzie zawsze rozkładało się wesołe miasteczko budują nam mały park. Szkoda, że lato się kończy i pewnie w tym roku mało z niego skorzystamy. Zresztą mijający sierpień wcale nas nie rozpieszczał jeśli chodzi o pogodę. Na początku sierpnia była przewidywalna aura, a później krążące burze mieszały pogodą jak ja łyżką w zupie.
Trzeciego sierpnia mama miała już dość naszej Częstochowy i zabrała nas do Krakowa. Zrobiłyśmy babci K. naszym niezapowiedzianym przyjazdem niespodziankę. Bardzo stęskniłyśmy się za naszym, najdroższym Małinem i za innymi też. Pogoda była bardzo niezdecydowana, niby ciepło, a "za rogiem" wiszące burzowe chmury. To nieco ograniczało nasze plany i spacery. Jeden weekend był przepięknie gorący. Miałyśmy szczęście i spędziliśmy go w domku pod Krakowem. ![]() |
| FOTY https://plus.google.com/photos/114268332588876660489/albums/6052360039700446849?authkey=COqDyrrB_suZaQ |
Mama: Zobaczcie to Kornelcia.Lena: Ale brzydka.
Niesmowite, jak można zrobić takie zdjęcie? Przecież widziałam brzuch cioci, ale przez niego nic nie widać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz