czwartek, 5 czerwca 2014

Przyjaźń

Jaka pogoda?
Tata przesyła nam z Węgier bardzo (ponad 30 stopniowe) pozdrowienia, a u nas mieszanka. Po chłodnych, mokrych dniach w końcu wyjrzało słonko. Tyle, że w ciągu dnia trzy razy padało.
Zdjęcia
Tylko próby w przedszkolu przypominają mi, że już niedługo będą wakacje. Powiem szczerze, że wcale się w tym roku z tego nie cieszę. Wszystko przez te głupie reformy. Dużo moich koleżanek po wakacjach już nie wróci do przedszkola. Trochę smutno mi z tego powodu, bo to już nie będzie to samo. Fajnie mieć koleżanki, a nawet kolegów. Lena zaprzyjaźniła się z bratem mojej koleżanki Dawidkiem. To pierwszy jej prawdziwy kumpel. Do tej pory bawiła się tylko z moimi znajomymi. Mamie troszkę ulżyło bo dzięki tej nowej znajomości Lenka stała się odrobinkę bardziej otwarta na obce dzieci. Łatwiej nawiązuje znajomości podwórkowe np. huśtała się z dziewczynką na huśtawce (kiedyś by się rozpłakała) i zaczyna rozmowę (na jeden ze swoich ulubionych tematów):
Lena: Robię kupę, robię kupę.
Dziewczynka: Będziesz miała srakę hahaha...
W ten o to prosty sposób lody zostały przełamane. Z Dawidem Lena może pogadać o wszystkim, nawet o miłości:
L: Dawid ty mnie kofasz?
D: Tak, kocham Cię.
L: Nie, ty mnie nie kochasz.
D: Koocham.
L: Nie. Mnie kofa mama, tata i Maja, ty nie.
Gdy usłyszałam o tej rozmowie chciałam dokuczyć Lenie:
Ja: Dawid zakochał się w Lenie, zakochana para
L: Nieee!
Ja: Tak!
L: My jesteśmy przyjaciele.



Tak, tak to są przyjaciele do dobrej zabawy, rozmowy, do kłótni:
L: Ty masz mało puzzli.
D: Nie ja mam dużo.
L: Nie ty masz mało, ja mam dużo.
D: Nie prawda, mam dużo. Idę poskarżyć mojej mamie.
L: A ja idę poskarżyć mojej.
D: Mamo!!!
L: Mamo!!!
Ostatnio najlepiej im wychodzi łobuzowanie. Co można można robić gdy wszystkie zabawki się znudzą, kłócić się nie ma o co, bajki nudzą ? Można coś wspólnie zepsuć, albo wspiąć się na jakieś meble. Dawid bardzo by chciał chodzić już do przedszkola. Czasami jak odprowadza Klaudię (swoją siostrę) do przedszkola to wcale nie chce stamtąd wychodzić. Strasznie wtedy płacze i się złości. Raz stali z Leną przy ogrodzeniu naszego ogródka gdy my się tam bawiliśmy. Wołał "mamo przerzuć mnie!!" i wcale nie chciał odejść. Lenka też wspomina o wyprawie do przedszkola, ale jej nieśmiałość jeszcze ją paraliżuje. Gdy ciocie ją zagadują to strzela to swoje spojrzenie spod byka, ale z zazdrością patrzy jak czule żegnam się z moimi kumpelkami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz