Siadam i piszę bo jak jutro tata wróci z pracy to nie wiem kiedy znajdę chwilkę, żeby tu posiedzieć. Przyznam się, że od czasu moich ferii nie mam już takich problemów z zasypianiem więc mam mniej czasu na pisanie. Najpierw była to zasługa szaleństw na lodowisku, stoku itd... Później znowu musiałam rano wstawać do przedszkola, a do tego przecież mam jeszcze zajęcia dodatkowe. Wcześniej wcale mi to nie dokuczało. Wstawałam ok 7, a w nocy namiętnie rysowałam, albo leżałam i słuchałam audiobooków do 23, albo i dłużej. Teraz jestem zmęczona i szybko zasypiam, a ostatnio nawet padły z mojej "groty" ustnej pamiętne słowa "chciałabym porysować, ale jestem śpiąca". Oczywiście nadal w nocy przychodzę do rodziców. Na całe szczęście Lenka ostatnio rzadko do nich przychodzi i mamy dużo miejsca w łóżku. Mama odnotowała też niewielkie postępy w zachowaniu Leny. Od kilku dni nie musi urządzać pościgów za nią w celu jej ubrania i nawet nie marudzi jak mają iść po mnie do przedszkola. Poza tym bez zmian, na wszystko ma swoją odpowiedź, która nie zawsze zadowala mamę:- Nie. Idź sobie to mój tokój.
- Wiem, że twój, ale trzeba posprzątać.
- To nie twój tokój.
- aha - mama zaczyna układać zabawki
- Ty masz inny tokój. - tłumaczy spokojnie Lenka
- Babcia chodź poukładamy puzzle.- Lena wyciąga swoje ukochane pudełka
- Lenko, ale najpierw poukładamy lalki w pudełku bo nie ma miejsca na podłodze.
- Nie.
- Lenko jest straszny bałagan i nie ma miejsca, zobacz.
- W duźim pokoju jest mniejszy bałagan, chodź.- Lenka biegnie do dużego pokoju z pudełeczkiem.
Podobno dzieci można zmotywować rywalizacją:
- Lenko kto pierwszy ubierze buciki?? (posprząta, zje itd...)
- Nie ja.
![]() |
| Zdjęcia |
Lena kładzie się do łóżeczka i układa swoich współspaczy:
- O nie!!- mówi rozżalonym głosem, prawie szlochając.
- Co się stało Lenko? - pyta mama
- Nie ma dla mnie miejsca.
- To wyjmij część zabawek z łóżeczka.- podpowiada mama
- Dobly pomysł! - cieszy się Lenek i wyrzuca misiaczki - O nie!!
- Co się teraz stało?
- Nie ma nikogo w łóżeczku, kogo przytulę?
- To weź Blata i Plamkę.
- Dobla. - odpowiada szczęśliwa Lenka i pakuje do łóżeczka Blata i Plamkę... patrzy na kotka, misia, mamę łosia, na torebkę konia itd... i znowu wszystko ląduje na jej poduszkach.
- No nie, znowu nie mam miejsca.
W takich przypadkach mama układa miśki na stosik na jednej połowie łóżeczka, a Lena wciska się obok. Chociaż, po ostatniej awanturze ze sprzątaniem Lenka ma więcej miejsca dla siebie:
- Mamo posprzątałyśmy!! - krzyczę do mamy, która nastawiła minutnik i oświadczyła, że jak zacznie pikać to wszystkie rzeczy z podłogi zapakuje do wora.
- O jak ładnie posprzątane! - mama wchodzi do pokoju i nie może uwierzyć, że tak szybko nam poszło.
- Ja też sprzątałam. - mówi dumnie Lenka.
Wtedy mama spogląda do łóżeczka Leny. Wszystko co wcześniej leżało na podłodze wypełniało całe posłanie Leniuchy. Stanęło na tym, że i tak musiałyśmy (bo ja często muszę sprzątać po Lenie ;( ) uprzątnąć, a mama wprowadziła limit miśków w łóżku.
Co do moich postępów łyżwiarskich to nie miałam więcej okazji żeby ćwiczyć. Mamy typową lutową zimę ze słońcem i temperaturą do ok 10 stopni C. Niektóre mamy wyciągnęły już foremki i okupują piaskownice, ale ja czuję że to jeszcze nie koniec zimy. Mama w ostatnich dniach postanowiła skończyć kilka zaczętych rzeczy. Jakiś rok temu wywołali z tatą jakieś 500 zdjęć ( z okresu dwóch lat) i na ostatnie 100 zdjęć zabrakło jej motywacji. Także jeden wieczór i już zdjęcia z wakacji 2012 są w albumie. Do tego postanowiła zmontować filmik z ostatnich wakacji. Oryginalna wersja trwa jakieś 40 minut (uwzględnia długie rozmowy Leny i 10 minut jedzenia tortu urodzinowego- w rzeczywistości Lena od talerza nie odeszła dopóki na stole było ciasto). Poniżej znacznie krótsze wspomnie pobytu w Borucinie.
W poprzedni weekend odwiedziła nas babcia Krysia. Ja i Lenka bardzo tęsknimy za wszystkimi z Krakowa. Bardzo się cieszymy jak nas odwiedzają. Nie możemy się doczekać kiedy przyjedzie Karinka i Małin (jak mawia Lena).

Widać po kim dziewczyny mają talent :)
OdpowiedzUsuń